Biblia jest pełna tajemnic pobudzających archeologów do nowych odkryć. Jednym z jej największych sekretów – i to dosłownie – jest kwestia historyczności Wieży Babel.
Opowieść o budowli będącej szczytem ludzkiej arogancji opisana została w zaledwie dziewięciu wersetach Księgi Rodzaju (11, 1-9). Ta krótka wzmianka stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych biblijnych motywów, od wieków stanowiąc przedmiot zainteresowania zarówno teologów, jak i historyków starożytności, archeologów, artystów i zwykłych zjadaczy chleba – nie ma osoby, która by nie znała motywu Wieży Babel. Przez wielu jednak była traktowana jako mit biblijny – opowieść mającą tłumaczyć mnogość języków na ziemi, a nie realną konstrukcję zbudowaną cegła po cegle. Takiemu podejściu sprzyjał brak dowodów archeologicznych na istnienie Wieży Babel. Na początku XX wieku to, co dla większości wydawało się tylko mitem, zaczęło przybierać realne kształty wydobyte spod piachu, kurzu i mułu. Ale czy na pewno odkryto wówczas biblijną wieżę niezgody?
W kraju Szinear
W poczukiwaniu miejsca, w którym mogła zostać wzniesiona Wieża Babel, w sposób naturalny kierujemy się w stronę Mezopotamii. Między życiodajnymi rzekami Tygrysem a Eufratem powstała cywilizacja zdolna wznosić monumentalne konstrukcje architektoniczne. Według Biblii, Wieża Babel znajdowała się w kraju Szinear, utożsamianym właśnie z Babilonią, będącą centrum kulturowym, gospodarczym, politycznym i religijnym tamtej części świata. Miasto zajmowało imponującą powierzchnię 1000 ha. Znajdowały się w nim pałac królewski, spektakularny kompleks świątynny i wiele innych budowli, które przewyższały rozmiarami jakiekolwiek inne konstrukcje wzniesione w tamtych czasach ludzką ręką. Z biegiem czasu jednak to wielkie i dumne miasto obróciło się w ruinę, przysypaną warstwami piachu i kurzu. Choć lokalizacja ruin Babilonu była dość powszechnie znana, to niewielu miłośników starożytności badało to miejsce. Jednym z pierwszych był Claudius James Rich, który w 1811 r. przeprowadził pierwsze szczegółowe badania topograficzne ruin Babilonu. W połowie XIX wieku w tej lokalizacji badania prowadził Austen Henry Layard, później wraz z francuską misją archeologiczną kontynuował je Julius Oppert, a następnie – Hormuzd Rassam, pierwszy asyryjski archeolog, który prowadził wykopaliska w Mezopotamii na zlecenie Muzeum Brytyjskiego. Choć badania te poszerzyły wiedzę o starożytnej mezopotamskiej cywilizacji, to pozostawiały jeszcze wiele pytań bez odpowiedzi. Dopiero w 1899 r. przystąpiono do systemowych i zakrojonych na szeroką skalę wykopalisk na ruinach Babilonu. Ich inicjatorem był Robert Koldewey, który do realizacji swojego marzenia zdobył wsparcie Niemieckiego Towarzystwa Orientalnego.
Świątynia łącząca niebo z ziemią
Koldewey wraz z grupą 200 osób prowadził wykopaliska przez 18 lat, wydobywając ukryte w ziemi tajemnice i skarby. Wiele z nich zostało później wywiezionych do Niemiec, jak słynna Brama Isztar, którą odkryto na początku prac archeologicznych. W czasach świetności Babilonu otwierała ona drogę procesyjną, ciągnącą się aż do świątyni E-sagili ku czci boga Marduka. Obok tej świątyni w 1913 r. Koldewey dokopał się do pozostałości gigantycznej budowli – odkrycie to ożywiło legendę. Niemiecki archeolog potwierdził w ten sposób istnienie wielopoziomowej struktury z cegieł suszonych i wypalanych, z dobrze zachowanymi fundamentami i pozostałościami monumentalnych ramp – był to zigurat Etemenanki, zwany „Świątynią łączącą niebo z ziemią”. Stanowił on najważniejsze sanktuarium Babilonii, a wraz z E-sagili i pozostałymi budowlami tworzył imponujący kompleks świątynny, będący sercem duchowym miasta.
Rozmiary Etemenanki imponują nawet po dziś dzień. Zigurat powstał na planie kwadratu o boku ok. 90 m i według różnych szacunków mógł mierzyć nawet 90 m wysokości – tyle co współczesny 30-piętrowy wieżowiec! Nie był wykonany z kamienia – Mezopotamia nie posiadała tego budulca w nadmiarze. Budowlę wzniesiono głównie z suszonej i wypalanej cegły oraz zaprawy bitumicznej – materiału tak charakterystycznego dla mezopotamskiej architektury. Powierzchnia zewnętrzna prawdopodobnie pokryta była kolorową glazurą, która musiała lśnić w słońcu Mezopotamii. Dla przybysza z zewnątrz, zwłaszcza z regionów, gdzie nie wznoszono tak ogromnych budowli, zigurat wyglądał jak coś nieludzkiego. I tu zaczyna się pole do spekulacji.
Śledztwo w toku
Na ziguracie Etemenanki nie znajdziemy tabliczki z napisem „Wieża Babel”, dlaczego więc wielu badaczy utożsamia tę starożytną konstrukcję z biblijną wieżą pychy? Odpowiedzią na to pytanie może być kontekst historyczny plemion Izraela. Gdy Nabuchodonozor II zlecił odbudowę największego z ziguratów, Izraelici byli już w Babilonii, mogli więc na własne oczy oglądać, jak powstaje monumentalna, schodkowa świątynia, wydająca im się wyzwaniem rzuconym niebu i Bogu. Wszak ziguraty wznoszone z suszonych cegieł nie były wieżami obronnymi ani pałacami, nie były domami, w których można było odpoczywać – były symbolicznymi osiami świata łączącymi ziemię z niebem w politeistycznym świecie Mezopotamii, a tym samym ich funkcja i symbolika mogły stanowić w oczach pobożnych Izraelitów obrazę Boga.
Następnych poszlak dostarczają badania nad lingwistycznym krajobrazem starożytnego Babilonu. Wynika z nich, że miasto było wielojęzyczne i wielokulturowe, z językami akadyjskim, sumeryjskim oraz aramejskim funkcjonującymi równolegle. Z punktu widzenia obserwatora z zewnątrz różnorodność językowa mogła stanowić źródło inspiracji dla opowieści o „pomieszaniu języków”.
Odkrycia z Mezopotamii pokazują, że opowieść o Wieży Babel nie powstała w próżni. Jej korzenie najpewniej tkwią w realnej architekturze starożytnego świata, ale nie mamy pewności, że Etemenanki było tą słynną biblijną konstrukcją, wszak ziguraty były dość powszechne w Mezopotamii.
