W Markowej niemieccy żandarmi 24 marca 1944 r. zamordowali rodzinę Ulmów i ukrywanych przez nich Żydów. Zbrodnia była brutalna, a jej sprawcy po wojnie pozostali bezkarni. W książce Zbrodnia (nie)osądzona dr Wojciech Hanus opisuje losy ludzi, którzy strzelali. Z autorem publikacji rozmawiamy o zbrodni, odpowiedzialności i milczeniu historii.
Ireneusz Korpyś: Pisząc o rodzinie Ulmów, zwykle koncentrujemy się na ofiarach. Pan postanowił spojrzeć w stronę sprawców. Dlaczego uznał Pan, że właśnie tam kryje się dziś jedno z ważniejszych pytań dotyczących tej dramatycznej historii?
dr Wojciech Hanus: Historia rodziny Ulmów została już w znacznym stopniu opowiedziana – znamy ofiary, okoliczności udzielania przez nich pomocy Żydom, a także brutalny mord dokonany na nich 24 marca 1944 r. Niemal zupełnie otwarte pozostawało jednak pytanie o sprawców: kim byli ludzie, którzy tej pamiętnej nocy przyjechali do Markowej oraz w czyim imieniu działali? Uznałem, że bez rzetelnego rozpoznania mechanizmów sprawstwa istniało ryzyko uproszczenia tej historii. Tymczasem była to zbrodnia dokonana przez funkcjonariuszy państwa niemieckiego, jego aparat terroru na okupowanych ziemiach polskich. Co istotne, sprawcy zbrodni w Markowej nie byli postaciami anonimowymi. Z imienia i nazwiska zostali ustaleni już wcześniej, dzięki badaniom prowadzonym przez dr. Mateusza Szpytmę – zastępcę Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, a jednocześnie historyka i popularyzatora historii rodziny Ulmów. To on dotarł do losów komendanta posterunku żandarmerii niemieckiej w Łańcucie – Eilerta Diekena. Relatywnie dużo wiadomo było również o drugim ze sprawców – Jose?e Kokotcie. W jego przypadku zachowała się dość obszerna dokumentacja śledcza przechowywana w zasobie archiwalnym Instytutu Pamięci Narodowej, dzięki której możliwa była dokładna analiza nie tylko samego przebiegu zbrodni, lecz także powojennych prób jej rozliczenia. Moje badania nie polegały więc jedynie na „odkrywaniu” sprawców na nowo, lecz także na pogłębieniu i uporządkowaniu istniejącej wiedzy: osadzeniu ich biografii w szerszym kontekście funkcjonowania niemieckiej żandarmerii i mechanizmów decyzyjnych.
Czy w trakcie pracy nad książką Zbrodnia (nie)osądzona miał Pan poczucie, że opisuje historię wciąż niedomkniętą moralnie i prawnie?
Pełna treść tego artykułu
w wersji drukowanej (zamów telefonicznie 34 369 43 51 lub mailowo kolportaz@niedziela.pl)
lub zamów e-wydanie.
