Esej

Wiara, polityka i racja stanu

Prof. Agnieszka Januszek-Sieradzka
Historyk, Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II

Jagiellonowie – od Władysława Jagiełły do Zygmunta Augusta – byli pobożni, wspierali rozwój Kościoła i jego instytucji. Ich relacje z Kościołem – Stolicą Apostolską i polskim episkopatem – jako władców rozległego i zróżnicowanego królestwa były jednak bardziej skomplikowane.

Stawali przed dylematem, który musiał być rozstrzygnięty na zasadzie wyboru. Na jednej szali leżały osobista wiara i nakazy sumienia, a na drugiej – twarda polityka i chłodno kalkulowany interes państwa. W jego obliczu Jagiellonowie konsekwentnie stali na stanowisku prymatu racji stanu nad religijną ortodoksją.

Monarchia i Kościół

Szczególne pola, na których współdziałanie kolejnych królów i polskiego episkopatu było kluczowe dla powodzenia królestwa, były trzy. Pierwsze, wpływające na dwie pozostałe, dotyczyło miejsca i roli Kościoła hierarchicznego w strukturze państwa i roli dostojników kościelnych w kształtowaniu i realizowaniu polityki państwa. Polityki podporządkowanej racji stanu, nie zawsze przecież zgodnej z nakazami religijnymi czy interesem Kościoła powszechnego lub papiestwa. Drugim z nich była polityka wyznaniowa w wieloetnicznej i wielowyznaniowej monarchii Jagiellonów, zwłaszcza w okresie, w którym Europą wstrząsnęły najpierw rewolucja husycka, a wiek później – protestancka. Trzecią kluczową kwestią były relacje państwa Jagiellonów z sąsiadami – wrogim, acz chrześcijańskim Zakonem Krzyżackim, pokojowym, w ostatecznym rozrachunku, muzułmańskim Imperium Osmańskim, agresywną prawosławną Moskwą i powstałymi z polskiej inicjatywy luterańskimi księstwami Prus (1525) oraz Kurlandii i Semigalii (1561). Linie podziałów i sojuszy nie biegły prosto i nie były oczywiste.

Priorytet pokoju wewnętrznego

Wspólnym mianownikiem działań i priorytetem władców ze wszystkich czterech jagiellońskich pokoleń było utrzymanie pokoju wewnętrznego. Trwając przy katolicyzmie, cechując się indywidualną pobożnością, zaangażowaniem fundacyjnym i dobroczynnym, temu kluczowemu dla powodzenia państwa działaniu podporządkowali swą indywidualną wiarę, politykę religijną i stosunek do instytucjonalnego Kościoła. W polityce Jagiellonów interesy państwa brały górę nad motywowanymi politycznie projektami Stolicy Apostolskiej czy szerzej – uniwersalistycznymi oczekiwaniami Kościoła rzymskiego. Kościół polski stał więc przed wyzwaniem zajęcia stanowiska wobec tych, jeśli nie otwarcie sprzecznych, to z pewnością nie jednobrzmiących, politycznych oczekiwań.

Rozróżnienie w wierze i duch pokoju

W przeciwieństwie do państw Europy Zachodniej, którym dopiero reformacja przyniosła rozbicie wyznaniowe, Polskę już wcześniej, obok katolików, zamieszkiwali wyznawcy innych odłamów chrześcijaństwa czy nawet religii. Pod koniec XIV wieku na polski tron wstąpił Władysław Jagiełło z dynastii Giedyminowiczów, który już na Litwie miał do czynienia z mozaiką etniczną i religijną. Neoficka żarliwość nie przeszkodziła mu z powodzeniem przenieść do Polski i aplikować mechanizmów umożliwiających pokojowe współistnienie zróżnicowanego społeczeństwa. Wkrótce polscy uczeni Stanisław ze Skarbimierza i Paweł Włodkowic na forum soboru w Konstancji wprowadzili do europejskiej myśli i nauki o prawie narodów doktrynę polskiej szkoły prawa międzynarodowego. Wraz z nią już na początku XV wieku państwo Jagiellonów oficjalnie stanęło na międzynarodowej arenie w obronie praw człowieka, praw narodów do samostanowienia, wojny sprawiedliwej, poszanowania własności i godności osoby, przyznając także barbarzyńcom prawo do rządzenia się swoimi zasadami i bycia wolnymi od ingerencji z zewnątrz, jeśli żyją w pokoju z sąsiadami i nie wywołują wojen.

Wolność religijna

Jagiellonowie konsekwentnie wykazywali troskę o rozwój Kościoła przez pokojową, ewangelizacyjną chrystianizację Litwy, budowę struktur parafialnych, fundowanie parafii, świątyń, klasztorów i szpitali oraz zabezpieczanie dominującej, ale nie wyłącznej roli Kościoła katolickiego w państwie. Dbali jednocześnie o zapewnienie swobód także swym licznym niekatolickim poddanym. Władysław Jagiełło sprzeciwiał się siłowemu nawracaniu Rusinów. Zarówno on, jak i wszyscy jego następcy otaczali szczególną opieką wspólnoty żydowskie i ostro karali uczestników antysemickich zamieszek. Głęboko pobożny i przywiązany do katolicyzmu Zygmunt I Stary wydawał liczne antyluterańskie edykty, które nigdy w praktyce nie były egzekwowane, a katolicki zakon krzyżacki w Prusach przekształcił w luterańskie państwo i uczynił swym lennikiem. Zygmunt August, podejrzewany o sprzyjanie luterańskim nowinkom i znany jako ten, który „nie jest królem ludzkich sumień”, przyjmował licznych religijnych azylantów z całej Europy, a miastom pruskim nadał szereg przywilejów w oczywisty sposób sprzyjających rozwojowi luteranizmu. Jednocześnie już w 1564 r. zatwierdził reformatorskie dekrety soboru trydenckiego (1545-63) i sprzyjał sprowadzeniu do Polski zwalczających reformację jezuitów. Polska także w czasie przetaczającej się przez Europę reformacyjnej burzy pozostawała „państwem bez stosów”, bez religijnych wojen domowych, strasznego rozlewu krwi, także braterskiej, i wewnętrznego chaosu.

Oczywiście, postawa jagiellońskich władców, zwłaszcza w okresie reformacji, musiała budzić i budziła sprzeciw i opór większości katolickiej hierarchii. W jej opinii – zgodnej z nauczaniem Kościoła i zupełnie naturalnej – monarchowie swoją postawą przyczyniali się do szerzenia błędów i herezji oraz tolerowali jawną obrazę Boga i Kościoła. Biskupi zauważali też, że pogłębiająca się religijna różnorodność stanowi zagrożenie także dla państwa i porządku publicznego, osłabia tkankę społeczną, zrywa społeczne więzi, niszczy jedność i wspólnotę konieczną dla trwałego istnienia i rozwoju państwa. Tymczasem różnowiercy właśnie wolność wyznaniową w Rzeczypospolitej uważali za jedno ze źródeł jej siły, bogactwa i powodzenia państwa. Wśród nielicznych prowokacji z jednej i z drugiej strony, między ostrymi królewskimi edyktami a łagodnym obchodzeniem się z heretykami przez sądy biskupie stojące na stanowisku raczej nawracania niż brutalnego karania, wśród nawoływań o trwanie w katolickiej ortodoksji i szukania drogi do utworzenia Kościoła narodowego, rósł i wzmacniał się fenomen Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Państwa, w którym każdy – w granicach interesu monarchii, prawa i społecznych norm – „mógł żyć, jako mu się podoba”.

Obrona interesów monarchy i państwa

W XV- i XVI-wiecznych realiach wewnętrznych i międzynarodowych wprzęgnięcie krajowego Kościoła w służbę królestwa i asertywna, samodzielna polityka wobec papiestwa były warunkami skutecznego rządzenia i wzmacniania pozycji państwa. W Polsce hierarchowie byli członkami rady koronnej, a później senatu, dyplomatami, doradcami i urzędnikami królewskimi, w tym kanclerzami i podkanclerzymi, czyli kierownikami polskiej polityki, sprawowali funkcje regencyjne, jak Zbigniew Oleśnicki po śmierci króla Władysława Jagiełły. Władca musiał być pewny ich lojalności. Także, a może przede wszystkim wówczas, gdy racja stanu monarchii stała w kontrze do interesów papieskich. Zachowując wierność wobec Stolicy Apostolskiej, Kazimierz Jagiellończyk i Zygmunt Stary nieustępliwie i konsekwentnie walczyli z kolejnymi papieżami o prawo obsady stolic biskupich. Potrzebowali na nich nie tylko dobrych administratorów i gorliwych duszpasterzy, ale przede wszystkim wiernych i lojalnych strażników interesów państwa. Biskup senator zobowiązany był do „wiernej rady”, wierności, dochowania tajemnic państwowych, obrony interesów monarchy i państwa. Okazji do testu na tę lojalność nie brakowało.

Historia kanclerstwa i podkanclerstwa koronnego pisana była przez dostojników i realizatorów polityki państwa. Swą działalnością prawodawczą abp Jan Łaski położył zręby pod parlamentarny ustrój Rzeczypospolitej. Piotr Tomicki, podkanclerzy Zygmunta Starego, zreformował i unowocześnił kancelarię królewską, czyniąc z niej sprawny i wydajny urząd. Podkanclerzowie Zygmunta Augusta – Jan Przerębski i Franciszek Krasiński prowadzili tajne rokowania i wykonywali najbardziej poufne królewskie misje. Liczni przedstawiciele Kościoła w królewskiej służbie podejmowali obowiązki dyplomatyczne. Polska dyplomacja epoki jagiellońskiej znaczona jest nazwiskami duchownych, którzy realizowali królewską politykę zarówno w Rzymie, jak i na licznych europejskich dworach jako stali przedstawiciele czy członkowie doraźnych poselstw. Są wśród nich powszechnie znani biskupi Mikołaj Trąba, Jan Dantyszek, Erazm Ciołek, Stanisław Hozjusz czy Marcin Kromer, a także wielu innych mniej eksponowanych, ale oddanych i skutecznych w prowadzeniu królewskiej polityki.

W obronie granic państwa

Przez Polskę i Hiszpanię przebiegała w średniowieczu granica dzieląca świat chrześcijański od niechrześcijańskiego. O ile jednak na Półwyspie Iberyjskim katolicyzm służył sprawie jednoczenia kraju i wyzwalania go z rąk muzułmańskich Maurów, o tyle śmiertelne zagrożenie dla bytu państwa polskiego stanowił działający na naszych ziemiach, pod auspicjami papiestwa i cesarstwa, zakon krzyżacki. W walce z krzyżakami Polska korzystała zarówno z pomocy pogańskiej do pewnego czasu Litwy, jak i z posiłków tatarskich i husyckich. Ale w tym konflikcie, w którym polityczne sojusze zawierano wbrew religijnym liniom podziału, polski Kościół dość powszechnie popierał politykę władcy, m.in. współfinansując działania wojenne.

Drugą płaszczyzną religijno-politycznego europejskiego konfliktu była kwestia turecka. Aż do końca swego panowania Jagiellonowie skutecznie uchylali się od antytureckich krucjat, co jakiś czas ogłaszanych i organizowanych przez papiestwo. Zygmunt Stary jako pierwszy z chrześcijańskich władców podpisał pokój z Turcją, stojąc na stanowisku, że nadrzędnym obowiązkiem króla jest zapewnienie pokoju swoim poddanym. Dobre stosunki z muzułmańskimi Turkami pozwalały zachowywać równowagę w trudnych stosunkach z sąsiadami. Turcy skutecznie szachowali Habsburgów, a Tatarzy, tureccy lennicy, odciągali Moskwę od Inflant. Chrześcijański obowiązek nawracania niewiernych i obrony przed nimi chrześcijańskich państw Europy musiał ustąpić oczywistym i żywotnym interesom państwowym.

Ludzie Kościoła – ludzie kultury i nauki

Interesy monarchii i Kościoła nie zawsze, czy może nawet niezbyt często były tożsame, ale były i takie przestrzenie, w których o tę jedność było znacznie łatwiej. Królowie wspierali rozwój spoczywającego w rękach Kościoła szkolnictwa – parafialnego, klasztornego, katedralnego – dobrze służącego państwu i rozwojowi społeczeństwa. Dostojnicy kościelni, wzorem monarchów, rozwijali mecenat, zwłaszcza renesansowy, z którego korzystali literaci, malarze, architekci czy uczeni, wnosząc istotny wkład do rozwoju polskiej kultury i jej materialnego i niematerialnego dziedzictwa. I w końcu całkiem spora grupa duchownych prowadziła własną działalność artystyczną, literacką, publicystyczną i naukową, by przypomnieć malarza Stanisława Samostrzelnika, Bernarda Wapowskiego – autora pierwszych map naszej części Europy, poetów Jana Dantyszka i Andrzeja Krzyckiego, w końcu Mikołaja Kopernika, duchownego, który odważył się zakwestionować głoszoną przez Kościół wizję budowy wszechświata.

Dziedzictwo Jagiellonów

Już kolejne stulecie, kilka dekad po śmierci ostatniego Jagiellona, miało pokazać, jak dalekowzroczna i skuteczna była jagiellońska polityka zapewniająca wolność religijną i jak mądra była postawa polskiego Kościoła katolickiego, który nigdy nie zarzucając obowiązku nawracania i ewangelizacji, odrzucał brutalną represję i metody siłowe. Już na początku XVII wieku zaczęto w Polsce wykonywać wyroki śmierci za herezję i bluźnierstwo. Inaczej zaczęto definiować interes państwa i rację stanu. Współpraca monarchii i Kościoła katolickiego, zarzucając jagiellońskie dziedzictwo, dziedzictwo konfederacji warszawskiej i wolności religijnej debaty, przybrała nowe oblicze.

Niedziela. Magazyn 10/2025

Dystrybucja

W wersji drukowanej
15 zł

koszt przesyłki zwykłej: 7 zł
koszt przesyłki za pobraniem: 15 zł

W parafiach
Telefonicznie: 34 369 43 51
Mailowo: kolportaz@niedziela.pl

Prenumerata roczna: 60 zł (przesyłka gratis)

W wersji elektronicznej
12 zł

Zamów e-wydanie

Archiwum