Czy kultura wypowiedziała wojnę wierze? Jak sztuka wpływała na przekaz wiary? Czy dziś potrzebujemy sztuki, by przekazywać Ewangelię? Ksiądz prof. Witold Kawecki ujawnia sekretne związki wiary z kulturą.
Ignacy Tarnobrzeski: Niejeden z naszych kościołów jest w pewnym sensie muzeum – miejscem pełnym dzieł sztuki. Nawet współcześnie budowane świątynie wypełniają rzeźby i obrazy. A jak było w początkach chrześcijaństwa? Czy dla pierwszych chrześcijan sztuka liczyła się w przekazie wiary?
Ks. prof. Witold Kawecki: W pierwszych wiekach chrześcijaństwa sytuacja była wyjątkowa, ponieważ wyznawcy Chrystusa byli prześladowani. Aż do końca III wieku musieli się ukrywać, choćby w katakumbach. Tam się gromadzili i tam sprawowali sakramenty. W związku z tym o powszechnym uprawianiu sztuki nie było mowy – przecież zdradzaliby się wówczas przed swoimi oprawcami. Mimo to w katakumbach, czego znakomitym przykładem są katakumby Pryscylli – o czym piszę w swojej książce Rzym moje miasto, gdzie cały rozdział poświęcam Rzymowi wczesnochrześcijańskiemu – znajdujemy piękne zabytki wczesnego chrześcijaństwa. Podobnie w bazylice św. Pudencjany – a raczej w jej podziemiach – która sięga swoim początkiem czasów pierwszych chrześcijan, odnajdziemy najwcześniejsze przykłady sztuki chrześcijańskiej. To np. najstarsza mozaika w Rzymie przedstawiająca Chrystusa Pantokratora w towarzystwie świętych. Chrześcijanie nie mieli wtedy jeszcze wypracowanych metod ani wzorów, dlatego czerpali je z rzymskiej tradycji. Jest to przepiękna mozaika z początków IV wieku, pokazująca, że sztuka dla chrześcijan niemal od początku miała duże znaczenie. Sztukę starochrześcijańską możemy odkrywać np. w bazylice św. Klemensa obok Koloseum czy w kościele św. Sabiny na Awentynie.
Wiara i kultura idą w parze. Jak Kościół kształtował kulturę?
Związek wiary i kultury jest stary jak świat, bo przecież mówimy o różnych religiach i różnych kulturach. Musimy sobie zdać sprawę z tego, że nie tylko wiara wpływa na kulturę, również kultura wpływa na wiarę. Związki są wzajemne i owocne, jeśli nie jest to faza konfliktu. Wiara daje kulturze przede wszystkim transcendencję – aspekt pozaziemski, pierwiastek wieczności. Jan Paweł II wyraził znakomicie to, co kultura może dać wierze: „Wiara, która nie staje się kulturą, jest wiarą źle przeżytą, nieuświadomioną w pełni”. Jest to bardzo mocne zdanie. Wiara poniekąd ma się stać kulturą. Korzysta ona choćby z języka w ewangelizacji, który jest częścią kulturową, korzysta z całego bogactwa kulturowych znaczeń, znaków i kontekstu, które potrzebne są dla zaświadczania o Ewangelii.
Ewangelia, pozostając nienaruszoną sama w sobie, będąc ponadkulturową i dla każdej kultury przydatną, jednocześnie czerpie w ewangelizowaniu z kultur lokalnych, z obyczaju i tradycji, które są istotnie ważne dla ludzi żyjących na danym obszarze.
Zapoczątkowany 2 tys. lat temu dialog Kościoła z kulturą nadal trwa. Współczesność stara się jednak wszelkimi środkami ograniczyć wpływ wiary na kulturę. Czy to się uda? Czy możliwa jest kultura bez wiary? Co straci kultura, jeśli pozbawi się ją tego religijnego pierwiastka?
Możliwa jest kultura bez wiary. Widzimy to dziś w wielu przestrzeniach. Nie jest to jednak optymalne rozwiązanie. Laicka, ateistyczna kultura traci bardzo wiele przez to, że jest odarta z pierwiastka transcendentnego. Kultura, podobnie jak wiara, powinna transcendować.
Kościół i kultura mogą pozostać w stosunku do siebie na trzech poziomach. To poziom obojętności, co się często zdarza, oraz poziom walki – ten stosunek co jakiś czas się powtarza. Papież Paweł VI mówił, że między Kościołem a światem kultury zionie przepaść uprzedzeń i lęków. Jeśli się weźmie wypowiedzi niektórych współczesnych środowisk związanych ze światem kultury, to zobaczymy, że ta nieufność nadal istnieje. Kościół posądzany jest o zacofanie, wstrzymywanie rozwoju, a tak nie jest, bo Kościół był pierwszym promotorem kultury na świecie. Jest też trzecia możliwość i jedynie słuszna – Kościół i kultura mogą i powinny ze sobą współpracować, choćby ze względu na dobro człowieka, na conditio humana, o którym pisał Jan Paweł II.
A jak jest obecnie? Jak sztuka wpływa na postrzeganie wiary w XXI wieku?
Sztuka od początków chrześcijaństwa była wykorzystywana w liturgii. Liturgia jest w pewnym sensie także teatrem, w którym chłoniemy zmysłami dekorację, scenografię, słowa, muzykę, zapach kadzideł, dotyk. Uruchamiane są tu wszystkie zmysły człowieka. Zresztą samo kaznodziejstwo jest sztuką oratorską. Dziś również sztuka pomaga w dotarciu do sacrum, bo prawdziwa sztuka jest tajemnicza i transcenduje. Droga piękna jest szczególną, uprzywilejowaną formą ewangelizowania – podkreślił ostatni synod na temat nowej ewangelizacji w Rzymie. Muzyka, obraz, taniec rytualny mogą nam pomagać w dotarciu do sacrum. Wielokrotnie dzieje się tak, że ludzie już nie akceptują instytucji Kościoła, a nawet jego liturgii, ale akceptują jego sztukę – przychodzą do kościołów, by podziwiać obrazy albo na koncerty. Pewnie powie ktoś, że to jest za mało. Tak, jest to za mało, ale równocześnie to początek pewnej drogi do Absolutu. Jest też druga strona medalu, tak rozumiane podejście do sztuki może niekiedy rozmywać transcendencję. Jeśli za bardzo skupimy się na sztuce sakralnej i nic poza nią nie zobaczymy, może to być niekompletne.
Dostojewski mawiał, że piękno może zbawić świat. Miał rację?
Dostojewski w Braciach Karamazow wypowiedział to zdanie, mając na myśli, że piękno może zbawić świat, jeśli tym pięknem jest Bóg – Absolut. Powtórzyli to po nim Cyprian Kamil Norwid i później Jan Paweł II w Liście do artystów. Piękno zbawi świat – brzydota tego nie uczyni. Piękno, tak wielkie jak miłość Krzyża, jest dla nas katharsis. Proszę zauważyć, ilu artystów zajęło się tym wątkiem. Najpiękniejsze dzieła świata zarówno w muzyce, rzeźbie, jak i w malarstwie związane są z wątkiem odkupieńczym, pasyjnym. Można by zapytać, jakie jest piękno, gdy człowiek umiera na krzyżu w mękach – a jednak i tam jest to piękno. Takie piękno, odarte z uroku, bezinteresowne w służbie, pełne miłości do człowieka, nawet jeśli w Boga nie wierzymy, otwiera i prowadzi do Boga, i to jest szansa dla ludzi XXI wieku.
Wróćmy do przeszłości. Malarstwo przez długi czas stanowiło męską domenę. Dlaczego kobietom nie wolno było malować obrazów o tematyce religijnej?
A dlaczego kobietom nie wolno było studiować? Dlaczego nie mogły głosować? W Szwajcarii aż do 1978 r. kobiety nie mogły głosować. Jest to historia traktowania kobiety – matki, żony – zamkniętej w domu. Taka była mentalność tamtych czasów. Trzeba też jednak powiedzieć, że kobiety nie tykały się tego zawodu, ponieważ malarstwo przynależało do rzemiosła, a rzemiosłem zajmowali się mężczyźni. Tym niemniej z czasem kobiety zaczęły malować, ale nie miały pozwolenia na malowanie wszystkiego – nie mogły malować obrazów o tematyce religijnej, nie pozwalano im też malować aktów. Nie mogły obserwować modeli i studiować anatomii ludzkiego ciała. Kobiety nie mogły kształcić się w pracowniach malarskich, dlatego na początku tworzyć mogły tylko te które miały w rodzinie ojca artystę.
Taki stan rzeczy utrzymywał się długo, aż pojawiła się Artemizja Gentileschi. Kobieta fenomenalna. Kim była malarka, która przełamała kobiece tabu w malarstwie religijnym?
Jest ona jedną z niewielu postaci w sztuce, która urodziła się w Rzymie. Wieczne Miasto było stolicą artystów, ale praktycznie żaden z wielkich malarzy nie był rodowitym rzymianinem. Gentileschi była dość wcześnie osierocona przez matkę, żyła więc z ojcem, wielkim malarzem – Orazio Gentileschim, należącym do pierwszej ligi malarstwa renesansowego. Nie mogła studiować, ale mogła podglądać ojca w czasie pracy i pomagać mu. Już w wieku kilkunastu lat zaczęła malować i miała w tym znakomite osiągnięcia. Poszła po linii Caravaggia, stając się jedną z najlepszych malarek wszech czasów. Jej życie było dramatyczne, bo w wieku 18 lat została zgwałcona przez malarza, przyjaciela jej ojca. Artemizja wytoczyła proces swojemu oprawcy, który wygrała. W tamtych czasach wygranie procesu ze sławnym malarzem w Rzymie, będąc kobietą, było nie lada osiągnięciem. W oczach ludu była jednak potępiona, musiała więc uciekać do Florencji, gdzie zdobyła sławę. Można powiedzieć, że Artemizja od zera, od osoby nieumiejącej pisać i czytać, awansuje do elit artystycznych i intelektualnych swoich czasów, przyjaźniąc się z Galileuszem i Michałem Aniołem Buonarottim, bratankiem sławnego rzeźbiarza. Pracowała na dworze Medyceuszy we Florencji, co było niezwykłą nobilitacją. Więcej o jej postaci piszę w książce Podróże po Włoszech z Artemizją Gentileschi.
Śledząc twórczość literacką Księdza Profesora, dostrzeżemy w niej kilka Księdza miłości, a jedną z nich jest twórczość Caravaggia. Co jest tak ujmującego w twórczości tego artysty?
Prawda, autentyzm, personalizm, użycie światłocienia, niezwykła narracja, prawie że filmowa, sprawiają, że jest on najbardziej topowym malarzem świata. Także jego życie, dramatyczne, na które nakłada się jego przejmująca sztuka, dotyka ludzkich serc. Sztuka mówi do nas innym językiem, możemy dostrzegać coś więcej i więcej... Wprowadza nas w świat transcendencji, a Caravaggio potrafi do nas przemawiać właśnie w taki sposób. Więcej o nim samym i jego twórczośći piszę w książce Tajemnice Caravaggia.
Od 2 tys. lat Jezus pozostaje najważniejszą postacią w dziejach. Jak był wyobrażany w malarstwie w kolejnych epokach?
Zaczynało się skromnie, rybą w katakumbach – ryba jako symbol Jezusa wyskrobany na skale; później nigdy Go nie zaprzestano malować. Na to skomplikowane i szerokie pytanie odpowiem najprościej, jak potrafię. W Manoppello, niewielkiej wiosce w Abruzji, w kościele Kapucynów znajduje się chusta utożsamiana z Chustą Weroniki. Jest ona pierwowzorem wizerunku Jezusa. Chusta ta przechowywana była od co najmniej VIII wieku w Watykanie jako największy skarb. Wierni przybywali do Rzymu wcale nie dla papieża, lecz aby zobaczyć Chustę Weroniki, czyli twarz Jezusa. Istnieje przypuszczenie, że jest to chusta z grobu Pańskiego, która była nałożona na twarz Jezusa. Można powiedzieć, że obok swoich słów zawartych w Ewangelii Jezus zostawił nam też swój wizerunek – Chustę z Manoppello i Całun Turyński. Wielu wybitnych artystów malowało właśnie w stylu, który przypomina wizerunek z Chusty z Manoppello, czego przykładem jest choćby obraz Zbawiciel Świata Antonella da Messiny, który idealnie pasuje do Chusty z Manoppello. Jest to dowód na to, że przez wieki istniała świadomość o istnieniu odzwierciedlenia twarzy Jezusa na Chuście z Manoppello, a artyści malowali zgodnie z tym kanonem.
A Maryja, jak malarze przedstawiali Maryję na przestrzeni dziejów?
Jednym z najstarszych obrazów przedstawiających to, jak mogła wyglądać Maryja, jest Madonna Advocata (Madonna Orędowniczka), pochodzący z III wieku, który znajduje się w kościele Santa Maria del Rosario na Monte Mario w Rzymie. Obrazy Maryi były na różne sposoby malowane. Wspomniany wcześniej Antonello da Messina, pochodzący z Sycylii, jako pierwszy namalował Zwiastowanie, w którym nie ma anioła – jest tylko Matka Boża z księgą Starego Testamentu. Na tym obrazie Maryja ma urodę Arabki, co wynika, z faktu, że Sycylia była w rękach Arabów i tradycje arabskie mocno się tam odcisnęły. Wielu wybitnych artystów próbowało się zmierzyć z fenomenem nadprzyrodzonego, duchowego piękna Maryi, o czym można by jeszcze długo opowiadać.
Czy współcześni artyści potrafią za pomocą sztuki wyrazić istotę wiary, tak jak czynili to mistrzowie malarstwa w poprzednich epokach?
Rzadko chodzę do współczesnych galerii, bo nie przemawia do mnie rodzaj narracji, który jest bulwersujący i kontrowersyjny. Niekiedy jestem oburzony prowokacją. Ale nie chcę być tu jednostronny. Mam też doświadczenie pozytywne ze sztuką współczesną, współpracowałem bowiem przy organizacji kilku dużych wystaw, składających się z prac 200 artystów z Polski i zagranicy, które przyciągnęły wielu ludzi, ale przede wszystkim były odzwierciedleniem chrześcijańskiego ducha w poczuciu piękna. Nie brakuje również współcześnie osób, które pragną wyrazić istotę wiary i duchowości przez sztukę, i ja takich ludzi na swojej drodze spotykam. Sztuka wciąż szuka nowych form przekazu, na nowo opowiada o Bogu.
Ks. prof. Witold Kawecki, redemptorysta.
Kierownik Katedry Komunikacji Kulturowej i Artystycznej Instytutu Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa UKSW, pisarz, człowiek mediów, dziennikarz, medioznawca, kulturoznawca, specjalizuje się m.in. w kulturze wizualnej, komunikowaniu sztuką, sztuce włoskiej, teologii kultury, kulturze politycznej. Jest autorem 35 książek, setek artykułów, wziął udział w 1500 programach radiowo-telewizyjnych. Nagrodzony Feniksem w kategorii „sztuka” za książkę Sztuka polska a Kościół dzisiaj (2016) i Feniksem Specjalnym (2024) m.in. za serię bestsellerów o sztuce i kulturze włoskiej.
