Gwiazda, kometa, planeta? A może koniunkcja lub wydarzenie czysto symboliczne? Warto się przyjrzeć, jak od strony naukowej patrzono na to, czym w istocie było to zjawisko – Gwiazda Betlejemska.
Na początku sięgnijmy do źródła, czyli do Pisma Świętego, a konkretnie do Ewangelii według św. Mateusza. W rozdziale 2. znajdujemy tam taki opis: „Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony Król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon»”, a następnie: „Oni zaś, wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, postępowała przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię”.
Gwiazda Betlejemska w świetle proroctw i tradycji antycznej
Powyższy opis dotyczy pokłonu Mędrców, których do miejsca narodzin Jezusa miała prowadzić gwiazda. Opis ten znajdziemy tylko w Ewangelii według św. Mateusza. Ewangelia ta skierowana była przede wszystkim do Żydów, stąd szczególne jest dla niej to, że zwraca ona uwagę na wypełnianie się proroctw starotestamentowych właśnie w wydarzeniach związanych z życiem Jezusa Chrystusa. W Starym Testamencie w Księdze Liczb w rozdziale 24. znajdziemy fragment: „Widzę go, lecz jeszcze nie teraz, dostrzegam go, ale nie z bliska: wschodzi Gwiazda z Jakuba, a z Izraela podnosi się berło”. Warto także wspomnieć, że motyw gwiazdy był bardzo popularny w kulturze antyku. Pojawia się on np. w Eneidzie Wergiliusza.
Od wiary do nauki
Przez wieki patrzono na to zjawisko tylko od strony biblijnej, a także tradycji chrześcijańskiej zawartej w ikonografii, nie przykładano natomiast większej wagi do praw natury. Było to spowodowane ówczesnym niskim poziomem badań kosmicznych. Dopiero rozwój astronomii w XVI i XVII wieku sprawił, że zaczęto badać to zjawisko od strony naukowej. Szczególną rolę odegrał Johannes Kepler, niemiecki uczony, jeden z najbardziej wybitnych astronomów i matematyków w historii. Znany jest dzisiaj przede wszystkim z odkrytych przez niego praw astronomicznych, z których najważniejsze jest pierwsze prawo Keplera mówiące, że ruch planet wokół Słońca odbywa się po orbitach kształtem przypominających elipsę. Koncepcja Keplera zakładała, że zjawisko znane nam jako Gwiazda Betlejemska było możliwe wskutek koniunkcji trzech planet – Jowisza, Saturna i Marsa. Podobne zjawisko Kepler obserwował w 1604 r. Uznał, że było tak rzadkie i niezwykłe, że mogło być odebrane przez Mędrców właśnie jako zapowiedź narodzin Króla. Podejście Keplera było nowatorskie i dotąd niespotykane, by przy pomocy badań naukowych potwierdzić autentyczność zapisów ewangelicznych.
Kometa Halleya a tajemnica Gwiazdy Betlejemskiej
W kolejnych wiekach, zwłaszcza w wieku XIX, mamy do czynienia z bardzo dynamicznym rozwojem badań astronomicznych. Wówczas pojawiła się koncepcja, jakoby za Gwiazdę Betlejemską uznano kometę Halleya, jednakże hipoteza ta jest znacząco podważana, gdyż pojawienie się komety Halleya na niebie datuje się na 12 r. przed Chr. Zanegowanie takiej interpretacji komety Halleya nie sprawiło, że trop komet został całkowicie odrzucony. Dzięki obserwacjom wiemy, że komety potrafią dość długo być widoczne na niebie. W żaden jednak sposób nie udało się dotychczas potwierdzić w 100%, aby zjawiskiem obserwowanym przez Mędrców była kometa.
Gwiazda na Wschodzie
Badano także trop gwiazd mających zdolność rozbłysku. Mowa tu o gwiazdach nazywanych „nova” i „supernowa”. Chińscy astronomowie zanotowali takie zjawisko w 5 r. przed Chr. Miało ono być widoczne na niebie podobno kilka miesięcy. Nigdy jednak nie rozwinięto badań w tej kwestii, ale badacze pozostają raczej sceptyczni, by to zjawisko interpretować jako biblijną Gwiazdę Betlejemską. Głównym powodem jest brak wystarczających dowodów na to, że zaobserwowane w Chinach było widoczne także w regionie Bliskiego Wschodu.
Co naprawdę widzieli mędrcy?
Współcześnie większość badaczy skłania się ku teorii wysuniętej przez Johannesa Keplera opisanej powyżej. Ustawienie się trzech planet w jednej linii zdecydowanie mogło zostać odczytane przez Mędrców jako zwiastun czegoś niespotykanego dotychczas, a co zwiastowało im niebo, w które byli wpatrzeni. Badacze do dziś nie są w 100% zgodni, czym w istocie było zjawisko Gwiazdy Betlejemskiej, co sprawia, że pozostaje ono jedną z najbardziej fascynujących tajemnic narodzin Jezusa.
Przed oczyma duszy
Skoro więc nawet współczesna nauka i technika nie są w stanie odpowiedzieć na pytanie, czego tak naprawdę naocznie doświadczyli Mędrcy, to może należy na to zjawisko patrzeć przede wszystkim oczyma duszy? To, co zobaczyli Mędrcy, sprawiło, że Pan Bóg przez doświadczenie rozumowe, empiryczne dotarł do ich serc i duszy, a także pozwolił im dotrzeć do prawdy objawiającej się w narodzonym Jezusie, będącym „Światłem na oświecenie pogan”. Wydarzenie to mówi nam, że Pana Boga można starać się poznawać rozumowo, a także że ten, kto kroczy właściwą drogą, drogą prawdy i miłości (dla Mędrców była to droga do Betlejem), odnajdzie u jej kresu Jezusa Chrystusa.
