Wizerunek Matki Bożej czczony w Kodniu przemierzył pół świata, żeby jednak w końcu pozostać na zawsze na Podlasiu, wcześniej musiał przybyć do Matki Bożej Częstochowskiej.
W czasach zaborów, gdy serce Polski biło pod jarzmem obcych mocarstw, obecność Matki Kodeńskiej na Jasnej Górze stawała się dla wiernych prawdziwym źródłem nadziei i pociechy. Obraz Królowej Podlasia, pielgrzymujący z Kodnia na Jasną Górę, przypominał Polakom o niezniszczalnej więzi z Bogiem i Kościołem, niezależnie od politycznych burz. Każde spojrzenie na tę świętą ikonę budziło w sercach poczucie przynależności do wspólnoty wiary i narodowej pamięci. Modlitwy w Kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze były nie tylko wyrazem pobożności, lecz także subtelnym aktem oporu wobec zaborczej rzeczywistości. Przyjrzyjmy się więc historii wizerunku Matki Bożej czczonego w Kodniu i jego gościnie na Jasnej Górze.
Dzieło Ewangelisty
Wszystko zaczęło się od św. Łukasza Ewangelisty, który według tradycji, oprócz tego, że był znakomitym malarzem, potrafił także rzeźbić w drewnie. On to, namówiony przez towarzyszące Maryi kobiety, przygotował jeszcze za życia Matki Bożej Jej statuę z Dzieciątkiem Jezus na ręku. Nie rozstawał się z nią do końca życia i, zgodnie z życzeniem, umieszczono ją w jego grobie w rzymskiej prowincji Achaja.
W IV wieku relikwie św. Łukasza zostały przeniesione do Konstantynopola razem z rzeźbą, jako bezspornym dziełem Ewangelisty. Ponad 100 lat później pojawił się tu jako wysłannik papieża Grzegorz – zakonnik reguły św. Benedykta. Prosił o pomoc przeciwko Longobardom, jak również o wsparcie Rzymian zagrożonych klęską głodu – zaprzyjaźnił się przy tym szczerze z cesarzem Maurycjuszem. Ten, gdy Grzegorz musiał wracać do Rzymu, podarował mu wiele relikwii świętych i ową statuę Matki Bożej ze swojej kaplicy. Decyzja była o tyle prosta, że w owym czasie w Bizancjum znajdowało się aż 6 obrazów przypisywanych św. Łukaszowi.
Po powrocie do Rzymu Grzegorz umieścił figurę w klasztorze św. Andrzeja. Kiedy sam został obwołany papieżem, postanowił ją podarować przyjacielowi – arcybiskupowi Sewilli Leanderowi, żeby go wesprzeć w pracach apostolskich. Wcześniej poprosił Augustyna, opata z benedyktyńskiego klasztoru, późniejszego apostoła Anglii i arcybiskupa Canterbury, o to, by przeniósł wizerunek Matki Bożej z Dzieciątkiem na płótno. Rzeźba powędrowała do Hiszpanii, gdzie ostatecznie, po wielu przygodach, znalazła się w Guadalupe, a obraz w 595 r. został umieszczony w papieskiej kaplicy.
Zdrowia defekta
Pełna treść tego artykułu
w wersji drukowanej (zamów telefonicznie 34 369 43 51 lub mailowo kolportaz@niedziela.pl)
lub zamów e-wydanie.
