Wśród ludzi, którzy zostali ogłoszeni przez Kościół świętymi lub błogosławionymi, dominują – pewnie się nie pomylę, choć nie sprawdzałem – przedstawiciele stanu duchownego. Mogłoby to wskazywać, że ta ścieżka życiowa jest uprzywilejowana w powszechnym wszak powołaniu do świętości. Mogłoby to także stanowić dowód, że na niej łatwiej jest osiągnąć świętość. Bałbym się jednak takiego wniosku przede wszystkim z tego powodu, że mam świadomość – jako przedstawiciel stanu duchownego, co widać na zdjęciu i przy podpisie – swoich własnych słabości i tego, jak do świętości mi daleko.
Ową dominację duchownych w gronie ogłoszonych świętych i błogosławionych przypisywałbym raczej temu, że mają oni swoisty handicap, przewagę już na starcie. Chodzi o rozpoczęcie samego procesu administracyjnego, czyli beatyfikacyjnego. Osoby świeckie mają tutaj nieco pod górkę, choć w ostatnim czasie się to zmienia.
Niewątpliwie jednak jest pewna grupa ludzi, którzy mają o wiele trudniej przy realizacji tego najpowszechniejszego planu, jaki wobec każdego człowieka ma jego Stwórca i Zbawca – czyli świętości. Do tej grupy ludzi należą władcy. W historii ludzkości – nawet jeżeli ograniczymy ją do świata chrześcijańskiego – władców, królów, książąt, premierów, prezydentów były tysiące, a raptem mała garstka została uznana za świętych. Zapewne o wiele więcej z nich zasługuje na miano tyranów. W przypadku władców bariera przed rozpoczęciem procesów beatyfikacyjnych nie miała, bo nie mogła mieć, natury administracyjnej, ale po prostu w żaden sposób nie nadawali się oni za przykład moralnego i pobożnego życia. Oczywiście, nie przesądza to, że nie są zbawieni, albo inaczej – że są „w piekle”. O tym decyduje jedyny Sprawiedliwy Sędzia we wszechświecie i poza nim, czyli Bóg.
W każdym razie władcom trudno wieść moralne życie, bo jak mawiał brytyjski lord Acton, władza ma potencjał deprawowania, a władza absolutna – nawet deprawowania absolutnego.
Niestety, bez władzy na tym świecie nie da się żyć. Ktoś rządzić musi. Trzeba się modlić, aby rządziły takie osoby, które z pokusami pochodzącymi od władzy dadzą sobie radę. Tacy, jak dowodzi historia, też istnieli.
