Święte pisanie

Służyła Bogu i Ojczyźnie

Katarzyna Cinzio
Dziennikarka

Szkoda, że wśród ludzi, którym Polska zawdzięcza niepodległość, tak rzadko wymienia się nazwisko Urszuli Ledóchowskiej, zakonnicy, hrabianki i świętej Kościoła katolickiego.

Do końca życia mówiła po polsku z lekko obcym akcentem. W jej żyłach płynęła arystokratyczna krew zacnych rodów Szwajcarii, Niemiec, Rosji i oczywiście Polski. Była nieprzeciętnie inteligentna, władała – jak każdej pannie z dobrego domu przystało – nie tylko francuskim, ale kilkoma językami europejskimi, w tym biegle skandynawskimi, co nie było w jej epoce już tak oczywiste. Jako hrabianka, z niezłym posagiem i świetnymi koneksjami, mogła wybrać wygodne i światowe życie w którymś z bezpiecznych państw Starego Kontynentu, ale wybrała Polskę – kraj niemal zapomniany, wymazany z map, poniewierany przez zaborców, poddawany wynarodowieniu najbrutalniejszymi metodami.

Rodowód

Matka Urszula Ledóchowska, świeckie imię: Julia, herbu Szaława, kojarzona jest przede wszystkim ze Zgromadzeniem Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego, popularnymi urszulankami szarymi – zakonem, który założyła i przez pierwsze dekady prowadziła. W książkach poświęconych jej pracowitemu życiu przeczytamy o działaniach m. Urszuli na polu edukacji czy dzieł miłosierdzia. Niewiele natomiast mówi się o jej niewątpliwych i niemałych zasługach w odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Wielka akcja, którą samodzielnie przeprowadziła ta niewielka zakonnica w szarym habicie, w sposób niezaprzeczalny przyczyniła się do tego, że żyjemy dziś w wolnym kraju.

Wolę Polskę

Ta urodzona w Austrii w 1865 r. hrabianka wyrastała w europejskim domu, w którym szanowało się wszelkie nacje, ale przywiązanie do polskości było szczególne – zapewne efekt patriotycznego rysu rodu Ledóchowskich. Urszula, choć zamieszkała na ziemiach polskich na stałe dopiero w wieku 18 lat, kochała Polskę miłością wielką i „płomienną”, jak pisała. Zbyt inteligentna, by nie dostrzegać wad narodowych, czuła jednak, że kraj jej przodków ma wielki potencjał, który czeka tylko na impuls, by wyzwolić wielką energię. Takim impulsem był niewątpliwie wybuch I wojny światowej. Urszula Ledóchowska była już wtedy zakonnicą, urszulanką z ponad 20-letnim stażem. Początek wojny zastał ją w Rosji, dokładniej – w Petersburgu, w parafii św. Katarzyny, gdzie prowadziła zakonną szkołę wraz z internatem dla dziewcząt. Tamtejsza Polonia podziwiała jej niezwykłą energię i skuteczność działania, w przeciwieństwie do Rosjan, który przy pierwszej okazji wyrzucili Ledóchowską, tłumacząc, że jako obywatelka cesarstwa Austrii, aktualnie wroga Rosji, nie jest już tam mile widziana. Nie pomogły, a wręcz dodatkowo zaszkodziły jej katolicki habit i manifestowana na każdym kroku polskość. Na szczęście m. Urszula nabyła wcześniej dom w Finlandii, mając w planach rozszerzenie misji urszulańskiej także na tę część Europy. To właśnie stamtąd rozpoczęła swą akcję wspierania działań niepodległościowych za pomocą serii odczytów – zrealizowała trzy cykle, w sumie ok. 80 prelekcji. Zawsze gromadziły one duże audytorium, i to wpływowych, znanych i bogatych ludzi, których głos w debacie publicznej miał niemałe znaczenie. I o to chodziło – żeby słuchaczy rozkochać w Polsce, by uświadomić międzynarodowej społeczności, że Polska na niepodległość zasługuje.

Projekt

Matka Ledóchowska wywiązała się z zadania nad wyraz dobrze. Po pierwsze, jej pochodzenie sprawiło, że otworzyło się przed nią wiele drzwi, mówiła biegle w językach skandynawskich, co znacząco ułatwiało sprawę, była wreszcie znana – reprezentowała w Skandynawii Główny Komitet Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce i z dużym zacięciem zakładała kolejne jego koła. Potrafiła zrobić ze swych odczytów wydarzenie towarzyskie i kulturalne. Okazała się niezłym mówcą – jej wystąpień słuchano chętnie i sale nigdy nie świeciły pustkami. Ujmowała erudycją, urokiem osobistym, ale też ogromną wiedzą i darem przekonywania. „Pytają mnie, skąd to umiem, a ja wszystkim mówię, że to Bóg chce, bym Polsce pomagała” – napisała do brata. Poznała i przeciągnęła na stronę polską północnoeuropejską elitę: muzyków, malarzy, pisarzy, w tym takie gwiazdy jak nobliści Verner von Heidenstam czy Selma Lagerlöf, duchownych katolickich, ewangelickich, a nawet nadrabina kopenhaskiego. Świetnie radziła sobie z dziennikarzami – dzięki jej staraniom w ciągu trwającej 6 lat emigracji (1914-20) ukazało się w prasie skandynawskiej ok. 180 publikacji prasowych życzliwych Polsce. By spopularyzować polskie idee niepodległościowe, wymyśliła i zorganizowała w 1917 r. wydanie kilkujęzycznego zbioru tekstów poświęconych Polsce – nosił tytuł Polonica, a w środku znalazły się teksty o Reymoncie, Matejce i Chopinie, Kościuszce i królowej Jadwidze...

Jeździła z odczytami po całej Skandynawii. Żeby minimalizować koszty – zawsze samotnie, z dwiema walizeczkami dobytku. Utrzymywała się z dawanych po drodze korepetycji i dochodów z urszulańskiej szkoły. Żyła bardzo skromnie – dziś nazwalibyśmy ją minimalistką – wręcz ascetycznie, a zajęć miała całą masę. W jednym z listów napisała: „Miałam 27 X odczyt po szwedzku w Sztokholmie, 2 XI będę miała w Uppsali, 5 XI w Falköping, 9 XI w Göteborgu, 12 w Malmö, 13 spodziewam się w Lund, a 16 i 18 w Kopenhadze, potem muszę śpieszyć do mej szkoły. (...) W styczniu urządzę w Sztokholmie żywe obrazy z naszej historii”. Bywały odczyty, po których wzruszeni słuchacze stali w kolejce, by złożyć datek dla „sprawy Polski”.

Powroty

Do Polski m. Ledóchowska wróciła w 1920 r. Osiedliła się wraz ze współsiostrami w Pniewach niedaleko Poznania. Jej patriotyzm został doceniony oficjalnie – władze II Rzeczypospolitej przyznały jej Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski (1927), Krzyż Niepodległości (1930) i Złoty Krzyż Zasługi (1937). Dwa lata przed śmiercią mówiła: „Jedno miałam pragnienie – chciałam służyć Bogu i Ojczyźnie!”.

Niedziela. Magazyn 9/2025

Dystrybucja

W wersji drukowanej
15 zł

koszt przesyłki zwykłej: 7 zł
koszt przesyłki za pobraniem: 15 zł

W parafiach
Telefonicznie: 34 369 43 51
Mailowo: kolportaz@niedziela.pl

Prenumerata roczna: 60 zł (przesyłka gratis)

W wersji elektronicznej
12 zł

Zamów e-wydanie

Archiwum