W XVI wieku na pograniczu Pomorza i Wielkopolski, na rubieżach Rzeczypospolitej, rozegrała się historia, która do dziś jest fundamentem kultu Matki Bożej Bolesnej w północno-zachodniej Polsce.
W głównym ołtarzu kościoła parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Skrzatuszu na ziemi wałeckiej znajduje się wykonana z wierzbowego drewna rzeźba Matki Bożej Bolesnej trzymającej na kolanach ciało Jezusa. Twarz Maryi rozjaśnia delikatny uśmiech, a zapatrzone w dal oczy zdają się dostrzegać poranek Zmartwychwstania. Na przestrzeni wieków to spojrzenie Matki Zbawiciela dodawało otuchy i nadziei wiernym i pielgrzymom w ich sprawach zarówno osobistych, jak i narodowych w czasach reformacji, zaborów, pruskiego kulturkampfu, hitlerowskiej i komunistycznej okupacji, ale było też nadzieją niemieckich katolików.
Na pograniczu polsko-niemieckim
Kościół na Pomorzu Zachodnim, graniczącym z Wielkopolską, w czasach pierwszych Piastów podlegał polskiej jurysdykcji kościelnej. Następnie – pomijając szczegóły – znalazł się pod bezpośrednią opieką Stolicy Apostolskiej. Nie powstrzymało to jednak procesu rugowania z tych terenów słowiańszczyzny przez żywioł niemiecki. Zjawisko to nasiliło się szczególnie w XVI wieku, gdy reformacja zaczęła wypierać katolicyzm, a jeszcze bardziej w wieku XVII, po wojnie trzydziestoletniej, kiedy Pomorze zostało podzielone między Brandenburgię i Szwecję. Od tego czasu wpływy niemieckiego luteranizmu skutecznie ograniczały papieską jurysdykcję i zacierały ślady dawnej obecności Polski na tych ziemiach – aż do zakończenia II wojny światowej.
W XVI wieku diecezja poznańska była najbardziej wysuniętą ku Pomorzu Zachodniemu diecezją polską. To właśnie na jej obszarze, w Skrzatuszu k. Wałcza i Piły, w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, mimo przeciwności, rozwijał się kult Matki Bożej Bolesnej. Skrzatuski kościół był czytelnym znakiem, że aby Polska mogła przetrwać, musi pozostać wierna wierze katolickiej i Maryi, pod której wezwaniem polscy rycerze szli do boju pod Grunwaldem, śpiewając Bogurodzicę.
Od Mielęcina do Skrzatusza
Początki kultu Matki Bożej Bolesnej w wielkopolskim Skrzatuszu związane są z wydarzeniami w pobliskim Mielęcinie. Na te tereny, od czasów wystąpienia Marcina Lutra w 1517 r., mocno przenikały reformacyjne koncepty, które m.in. sprzeciwiały się kultowi wizerunków Boga, świętych i innych elementów religijnych.
Niekiedy były one dramatyczne, jak np. karczemne sceny w kościele i na terenie parafii Matki Bożej Bolesnej w Mielęcinie w dniu 8 września 1575 r. „Zebrali się bowiem heretycy – zarówno ci zza granicy, jak i ci mieszkający w Polsce przy granicy Marchii Brandenburskiej – i napadli na kościółek we wsi Mielęcin. Wyłamali drzwi i zabrali wszystkie srebrne i złote ozdoby ołtarza Matki Bożej oraz inne sprzęty kościelne. Rzucili się także na obrazy i ołtarze, przewracając je, depcząc, paląc i szydząc z nich. Nawet cudowny obraz Najświętszej Maryi Panny Bolesnej nie został oszczędzony – wrzucono go do jeziorka, a następnie przywalono drągami i kamieniami, by ukryć swoją zbrodnię” – relacjonuje 200 lat później w swej kronice Źródło łask Boskich nieprzebrane. Matka Boska Bolesna ze Skrzatusza i jej historia ks. Andrzej Delerdt, wikariusz parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Skrzatuszu. Dalej pisze, że drewniana Pieta nie pozwalała się utopić i kolejne próby zniszczenia figury wzmagały jeszcze większą złość napastników. Szczęśliwym trafem w Mielęcinie przebywał garncarz z niedalekiej Piły. Zaproponował heretykom odkupienie rzeźby, tłumacząc, że będzie ona służyła jako zabawka jego dzieciom. Chęć zysku wzięła górę i garncarz mógł się cieszyć figurą Matki Bożej Bolesnej. Ponieważ nie mógł zdążyć przed nocą do Piły, zatrzymał się we wsi Skrzatusz w domostwie Katarzyny Kadrzyckiej, gdzie jej i innym mieszkańcom opowiedział o bezbożnych czynach „lutrów”. Pobożna Katarzyna przekonała garncarza, by oddał jej figurę, a ona przekaże ją do kościoła w Skrzatuszu, który trzy lata wcześniej był zbudowany. Przez kilka dni zwlekała jednak z wypełnieniem obietnicy. W tym czasie wielu ludzi widziało w nocy bijącą od figury poświatę. Sama Katarzyna, upomniana tym sposobem, oddała wreszcie wyrwaną z rąk heretyków świętą figurę kościołowi. Umieszczono ją na wielkim ołtarzu.
Po pierwszym entuzjazmie wiernych nabożeństwo do Matki Bożej Bolesnej osłabło i – jak relacjonuje ks. Delerdt – Pietę zdecydowano umieścić w bocznym ołtarzu św. Doroty. Po wielu latach od tych wydarzeń 14 listopada 1621 r. Jędrzej Eranik i Wawrzyniec Moczarnik, mieszczanie z Piły, którzy gościli w Skrzatuszu, i miejscowi wierni zauważyli w kościele „(...) niezwykłą jasność i ognie, sądząc, że kościół się pali”. Jak notuje dalej ks. Delerdt: „Pobiegli więc obudzić księdza Grabowieckiego, wikarego. Ten, przestraszony tumultem, przybiegł z kościelnym Walentym Wilkiem, ale żadnego pożaru nie znalazł. Jednak zgromadzeni wokół ludzie ujrzeli światłość wychodzącą ku ołtarzowi św. Doroty, przy którym stał obraz Matki Najświętszej. Ksiądz wikary wraz z wiernymi, poruszeni tym cudem, przyrzekli przenieść obraz z największą czcią na wielki ołtarz”.
Cuda i znaki
Ksiądz Andrzej Józef Delerdt w swej publikacji zebrał również liczne świadectwa łask i cudów, które otrzymali wierni za wstawiennictwem skrzatuskiej Pani. Na początku przytacza najstarsze świadectwa cudu, którym było ocalenie wsi od zarazy. Kiedy w okolicznych miasteczkach i wsiach morowe powietrze dwukrotnie pustoszyło okoliczne wsie i miasteczka, mieszkańcy Skrzatusza dwukrotnie ocaleli dzięki wstawiennictwu Najświętszej Maryi Panny w figurze Piety. Kronikarz przywołuje także liczne uzdrowienia z chorób śmiertelnych i powrotu do sił po latach cierpień. Podaje spektakularne świadectwa wskrzeszeń i ocaleń od śmierci, np.: „Rodzice z wsi Witkowa przywieźli do Skrzatusza syna piętnastoletniego ku pochowaniu. Gdy do cmentarza dojeżdżali, matka jego westchnęła do Najświętszej Panny: «Ach, Matko Najświętsza, gdybyś mi jedyną pociechę w synie moim wróciła!». I natychmiast młodzieniec z trumny powstał, a zamiast żałobnych obrzędów wesołe dziękczynienie przed cudownym obrazem składano”.
W kronice odnajdujemy także przykłady ratunku z nagłego niebezpieczeństwa, nawrócenia i cudowne znaki wiary. Ksiądz Delerdt wspomina ponadto o łaskach i cudach, które miały miejsce w Mielęcinie, gdzie pierwotnie Matka Boża Bolesna była czczona. Kiedy rozeszły się wieści o tak licznych cudach i łaskach, w 1640 r. zjechała do Skrzatusza komisja kościelna. Wyniki jej badań zostały ogłoszone dopiero 1 stycznia 1660 r., kiedy biskup poznański uznał Pietę Skrzatuską za cudowną. W 1696 r., z woli Jana III Sobieskiego, na miejscu drewnianej świątyni w Skrzatuszu zbudowano murowaną jednonawową świątynię barokową. Polski władca uczynił to na znak wdzięczności za pomoc w odparciu tatarskiej i tureckiej potęgi.
W czasach niewoli
Po pierwszym rozbiorze Polski Skrzatusz administracyjnie znalazł się w granicach protestanckich Prus, jednak wciąż pozostawał pod jurysdykcją archidiecezji poznańskiej. Stan ten utrzymywał się aż do 1945 r. Przez cały ten okres Skrzatusz był bastionem katolicyzmu i polskości – najpierw w Prusach, później w Cesarstwie Niemieckim, a wreszcie w III Rzeszy.
Żywy pomnik wiary i polskości
Po odzyskaniu niepodległości po I wojnie światowej Skrzatusz nadal leżał poza granicami Polski. Mimo to do sanktuarium pielgrzymowano tym razem już z terenów II Rzeczypospolitej. Historyk Arno Giese w swojej publikacji o skrzatuskim sanktuarium przytacza symptomatyczną wypowiedź Niemki Marii Stanach urodzonej w Skrzatuszu: „Jeszcze z czasów dzieciństwa pamiętam, jak do Skrzatusza na odpusty przyjeżdżali Polacy. Odróżnialiśmy ich natychmiast. Zawsze bardzo rozmodleni, ze sztandarami i z pieśniami maryjnymi na ustach”.
Po zakończeniu II wojny światowej w Skrzatuszu zaszły głębokie zmiany. Niemieccy mieszkańcy opuścili te ziemie, a ich miejsce zajęli Polacy przybyli z różnych stron dawnej Rzeczypospolitej. Wśród nich znajdowali się robotnicy przymusowi, którzy w dramatycznych okolicznościach w 1945 r. ocalili miejscowy kościół, powstrzymując radzieckich żołnierzy przed jego wysadzeniem. Dzięki temu pątnicy mogli ponownie pielgrzymować do swojej Matki. Odnotowano, że na uroczystości odpustowe w 1945 r. przybyło wielu wiernych, a rok później liczba ta sięgnęła ok. 5 tys.
Ważnym momentem w historii sanktuarium okazało się ogłoszenie 28 czerwca 1972 r. przez papieża Pawła VI bulli Episcoporum Poloniae coetus, na mocy której utworzono diecezję koszalińsko-kołobrzeską. Pierwszy jej biskup – Ignacy Jeż 15 września tego samego roku przed ingresem do katedry przybył do Skrzatusza, gdzie ogłosił sanktuarium Matki Bożej Bolesnej głównym sanktuarium diecezjalnym. Skrzatusz, żywy pomnik niezłomnej wiary i polskiego ducha, w tym roku obchodził jubileusz 450-lecia obecności cudownej figury Matki Bożej Bolesnej.
