Historia papiestwa

Pierwszy tego imienia…

Ireneusz Korpyś
Historyk, publicysta

Kim tak naprawdę był papież, który jako pierwszy biskup Rzymu przejął tytuł pontifex maximus i którego jako pierwszego wzorem świeckich królów określono mianem „Wielki”?

Postać Leona I obrosła legendami. Uważa się go za sprawnego dyplomatę, który był w stanie nakłonić żądnego krwi i łupów wodza Hunów do odwrotu spod Wiecznego Miasta, odsuwając na pewien czas wizję upadku cesarstwa zachodniorzymskiego. Ile z tego, co na temat papieża Leona powiedziano, jest prawdą?

Sekretne życie

Mimo że Leon był jedną z najwybitniejszych postaci Kościoła swoich czasów, to o jego wczesnych latach życia wiemy niewiele. Rok, a nawet miejsce jego narodzin pozostają dyskusyjne. O pochodzeniu Leona możemy powiedzieć tylko tyle, że prawdopodobnie wywodził się z jakiegoś możnego rodu, skoro zdołał zdobyć imponujące jak na swoje czasy wykształcenie, a później znalazł się w gronie bliskich współpracowników papieża Celestyna. Dzięki wiedzy i inteligencji połączonej z życiowym sprytem Leon zaskarbił sobie uznanie papieża do tego stopnia, że ten powierzył mu urząd archidiakona uprawniający do zarządzania diecezją. Dostrzegając potencjał mediacyjny Leona, papież powierzał mu szereg delikatnych misji. Nie inaczej było za pontyfikatu kolejnego papieża Sykstusa III. Wtedy to na prośbę cesarza Walentyniana III Leon został wysłany do Galii, aby rozstrzygnąć spór między Aecjuszem, jednym z głównych rzymskich dowódców wojskowych w tej prowincji, a najwyższym urzędnikiem Albinusem. Powierzenie tak odpowiedzialnej misji było dowodem zaufania, jakim dwór cesarski obdarzył zdolnego archidiakona. Pozycja Leona była na tyle mocna, że gdy w 440 r. zmarł Sykstus III, to właśnie jego powołano na nowego biskupa Rzymu.

Młot na heretyków

Leon, zasiadając na tronie Piotrowym, mierzył się z tymi samymi problemami, co jego poprzednicy – najazdami barbarzyńców i herezjami wymierzonymi w naturę Chrystusa, rozbijającymi jedność Kościoła. W przeciwieństwie do nich działał jednak z większą skutecznością. Od początku swojego pontyfikatu z troską dbał o prawdy wiary, czego śladem są liczne zachowane listy i kazania zawierające nauki teologiczne, na które powoływano się jeszcze podczas soboru trydenckiego, a które również dziś stanowią cenną duchową lekturę. Rozprawił się też z herezjami panoszącymi się w jego diecezji. Zdecydowane działania Leona przeciw sekcie manichejczyków doprowadziły do tego, że wystarczyły 4 lata jego pontyfikatu, a w Rzymie nie było już ani jednego heretyka z tej sekty.

W 451 r. za pomocą swoich legatów uczestniczył w soborze chalcedońskim, który miał zakończyć okres wielkich sporów chrystologicznych w starożytności. Rozprawiono się tam z herezją Eutychesa, godzącą w podwójną naturę Jezusa – Boską i ludzką. List, który 2 lata przed zwołaniem soboru Leon wysłał do patriarchy Konstantynopola Flawiana (Tomus ad Flavianum) w sprawie herezji Eutychesa w Chalcedonie, został uznany za wyrażający wiarę całego Kościoła na temat natur Chrystusa i stał się jednym z najważniejszych tekstów dogmatycznych w całej historii chrystologii.

Piotr przemówił przez usta Leona

Rzym pogański został zbudowany na Romulusie i Remusie, a Rzym chrześcijański na Piotrze i Pawle – wychodząc z tego założenia, Leon konsekwentnie zabiegał o wzmocnienie autorytetu biskupa Rzymu, zarówno w relacji do innych biskupstw, jak i władzy świeckiej. To drugie przychodziło mu o tyle łatwiej, że objął urząd papieski w okresie nasilających się inwazji barbarzyńców i stale zmniejszającego się autorytetu cesarstwa zachodniego. Leon, czując więc odpowiedzialność za podległych sobie wiernych, musiał bardziej angażować się w sprawy cywilne i polityczne. Zdołał przekonać cesarza Walentyniana III do ogłoszenia edyktu nadającego moc prawną zarządzeniom papieskim. Leon sprytnie korzystał z nowych uprawnień, interweniując za pośrednictwem listów i swoich legatów w sprawy biskupstw zarówno na Zachodzie, jak i na Wschodzie. Jego działania podniosły autorytet papiestwa na niespotykany do tej pory poziom. Rosnące znaczenie papiestwa potwierdzili ojcowie soborowi, stwierdzając: „Piotr przemówił przez usta Leona”.

Oko w oko z ludobójcą

Każda opowieść o Leonie prędzej czy później odniesie nas do słynnego spotkania papieża z „biczem Bożym”, jak nazywany był wódz Hunów Attyla. W czerwcu 452 r. wtargnął on ze swoim wojskiem do Italii, zdobywając zamożną Akwileję i łupiąc Mediolan. Huńskie zagony nie napotykały w zasadzie na opór, wszak Aecjusz, obrońca imperium, wycofał się ze swoimi legionami, nim doszło do jakiegokolwiek większego starcia. Attyla jednak marzył nie tyle o łupach, ile o sławie, a tę dałoby mu zdobycie najsłynniejszego miasta świata – Rzymu, który stał przed nim otworem. Zdesperowany cesarz, któremu plan ucieczki z Italii pokrzyżowali senatorowie, jedyny ratunek widział w interwencji papieża. Wbrew powszechnie przyjętemu poglądowi Leon nie pertraktował z Attylą sam, członkami delegacji byli Awieniusz, były konsul, oraz Trygetiusz, były prefekt. Żadne wiarygodne źródła nie podają treści rozmów, znamy natomiast ich skutek. Huńskie armie opuściły Półwysep Apeniński, wycofując się do swoich siedzib. Zgodnie z legendą do podjęcia takiej decyzji miał przekonać Attylę papież, jednak współcześni historycy wskazują na pragmatyczne przesłanki, którymi kierowali się Hunowie. Koczownicza armia była nękana głodem i chorobami oraz obciążona łupami. Wojownicy Attyli, zamiast myśleć o ataku na Rzym, rozmawiali między sobą o powrocie do swoich siedzib. Gdyby huński wódz upierał się przy marszu na Wieczne Miasto, pewnie spotkałby się z buntem w swoich szeregach. Zdaniem wielu historyków spotkanie z najznamienitszym człowiekiem tamtych czasów pozwoliło Attyli wyjść z całej sytuacji z twarzą. Wracał na północ otoczony nimbem największego z barbarzyńskich wodzów, a Leon zyskał miano „Wielkiego”.

Niedziela. Magazyn 10/2025

Dystrybucja

W wersji drukowanej
15 zł

koszt przesyłki zwykłej: 7 zł
koszt przesyłki za pobraniem: 15 zł

W parafiach
Telefonicznie: 34 369 43 51
Mailowo: kolportaz@niedziela.pl

Prenumerata roczna: 60 zł (przesyłka gratis)

W wersji elektronicznej
12 zł

Zamów e-wydanie

Archiwum