Los pierwszych polskich męczenników ukazuje, jak trudna i niebezpieczna była działalność misyjna między Odrą i Wisłą i to, jak powstawała polska tożsamość.
Najbardziej znanym męczennikiem z okresu pierwszych Piastów jest św. Wojciech, zabity w 997 r. i kanonizowany przez papieża Sylwestra w 999 r. Nie wywodził się on jednak z ziem podległych Mieszkowi I i Bolesławowi Chrobremu ani też nie prowadził chrystianizacji tych terenów – przybył na obszary zamieszkane przez Prusów. Był jedynie gościem i przyjacielem polskiego władcy. W ten sposób palma pierwszeństwa należy do tzw. Pięciu Braci Męczenników, którzy oddali życie w związku z chrystianizacją plemion słowiańskich, z których powoli formował się naród polski.
Surowość i pobożność
Podstawowym źródłem wiedzy o życiu i śmierci mnichów jest relacja Brunona z Kwerfurtu, który opisał ich losy w swoim dziele hagiograficznym. Co ważne, osobiście znał jednego z zamordowanych. Jego przekaz nie tylko dokumentuje fakty, ale także nadaje im wymiar duchowy, ukazując męczenników jako wzór do naśladowania dla kolejnych pokoleń wiernych.
Do grupy mnichów należeli: Benedykt, Jan, Mateusz, Izaak oraz Krystyn. Byli to pustelnicy związani z ruchem eremickim, bardzo popularnym w tamtych czasach. Dwaj z nich – Benedykt i Jan – pochodzili z Italii i przybyli do państwa Piastów jako misjonarze. Pozostali byli ich uczniami i współbraćmi wywodzącymi się z lokalnej, słowiańskiej ludności. Dołączyli do przybyszów jako neofici na fali chrystianizacji prowadzonej systemowo przez Bolesława Chrobrego. Co ciekawe, dwie siostry Izaaka zostały zakonnicami i służyły w klasztorze w Gnieźnie.
Grupa osiedliła się w okolicach dzisiejszego Międzyrzecza (woj. lubuskie), gdzie prowadziła życie kontemplacyjne, przepełnione modlitwą i pracą, zgodnie z regułą benedyktyńską. Mnisi wybudowali pustelnię oraz niewielki kościółek, będące skromnym początkiem większego projektu – pełnoprawnego klasztoru Benedyktynów. Ich celem było nie tylko pogłębianie własnej duchowości, lecz także szerzenie wiary wśród ludu, który wciąż pozostawał pod wpływem dawnych wierzeń.
Życie pustelników cechowały surowość i oddanie. Wyrzekli się oni dóbr materialnych, funkcjonowali w skrajnym ubóstwie i skupieniu, a siła ich przekazu opierała się na przykładzie osobistej pracowitości i pobożności. Taki sposób bycia budził szacunek i zachęcał do konwersji, ale jednocześnie przyciągał uwagę ludzi o mniej szlachetnych intencjach.
Za garść srebrników
Do tragedii doszło w nocy z 10 na 11 listopada 1003 r. (według niektórych źródeł – 1004 r., ale jest to mniej prawdopodobne). Wówczas to do pustelni wtargnęli napastnicy, kierujący się chęcią rabunku. Mnisi przechowywali bowiem niewielkie środki pieniężne, otrzymane od Bolesława Chrobrego na podróż do Italii, oraz drogocenny ornat, ufundowany przez samego cesarza Ottona III i przekazany mnichom podczas słynnego zjazdu w Gnieźnie. W wyniku brutalnego ataku piątka pustelników została zamordowana, a przechowywane przez nich dobra zagrabiono. Nie było wśród nich pieniędzy, gdyż wcześniej mnisi zrezygnowali z wyprawy do Italii i odesłali darowaną sumę polskiemu władcy. W związku z tym wściekli agresorzy podpalili kościół i uciekli.
Choć motywem zbrodni była przede wszystkim kradzież, papież Jan XVIII już w 1004 r. uznał zamordowanych za męczenników i świętych. Kluczowe znaczenie miało to, że byli oni całkowicie oddanymi Bogu i działali na rzecz szerzenia chrześcijaństwa. Ich śmierć została odczytana jako świadectwo wiary i wierności powołaniu, nawet w obliczu przemocy. Warto zauważyć, że w tradycji chrześcijańskiej męczeństwo nie zawsze oznacza prześladowanie bezpośrednio z powodów religijnych. Istotne jest także to, kim byli zabici i jaką misję realizowali.
Co ciekawe, sprawcy napadu zostali błyskawicznie zidentyfikowani i pochwyceni przez ludzi Bolesława Chrobrego. Zostali skazani nie na śmierć, lecz na dożywotnią służbę przy kościele, który podpalili i w którym pochowano ich ofiary. Brunon z Kwerfurtu osobiście spotkał ich w 1005 r. podczas swojej pielgrzymki do grobu męczenników. Relacja pokutujących morderców, a zwłaszcza wzruszający fragment o tym, że konający mnisi wybaczyli swoim oprawcom, a nawet ich pobłogosławili, pomogła mu (wraz z osobistą znajomością jednego z zamordowanych – Benedykta) w spisaniu historii męczenników. To czyni tę relację jedną z najbardziej wiarygodnych spośród wszystkich życiorysów średniowiecznych świętych.
Zbudowali
Znaczenie Pięciu Braci Męczenników dla historii Polski jest bezcenne. Przede wszystkim są oni uznawani za pierwszych kanonizowanych świętych związanych z polskimi ziemiami. Ich kult rozwinął się w środkowej i zachodniej Polsce, zwłaszcza w okolicach Międzyrzecza i Kazimierza Biskupiego. Wspomnienie piątki męczenników stanowiło też bardzo ważny element budowania tożsamości religijnej i politycznej całego społeczeństwa piastowskiego. Święty Jan z Międzyrzecza stał się nawet jednym z głównych patronów polskiego życia zakonnego i modlitwy kontemplacyjnej.
Historia piątki mnichów pokazuje, że proces chrystianizacji ziem polskich nie był sielanką i pokojowym wprowadzaniem nowych struktur religijnych, lecz wiązał się z licznymi napięciami, zagrożeniami i ofiarami. Męczeństwo braci przypomina o trudach, jakie towarzyszyły szerzeniu wiary i cywilizacji w czasach, gdy nasz kraj zamieszkiwali srodzy barbarzyńcy, a przemoc była powszechnie akceptowana.
Dziś Pięciu Braci Męczenników pozostaje symbolem skromności, odwagi i duchowej determinacji. Ich świadectwo przypomina, że fundamenty chrześcijaństwa w Polsce tworzone były nie tylko przez władców i rozbudowywany Kościół instytucjonalny, ale także przez rzesze, zwykle anonimowych, pustelników misjonarzy, którzy pracowali i oddawali życie w imię wyznawanych wartości. Prawdziwą siłą chrześcijaństwa nie było bowiem narzucanie go siłą, ale realne, oddolne zakorzenianie się nowej wiary wśród prostego ludu.
