W opinii współczesnych pozostał przede wszystkim kapłanem wiernym Chrystusowi. W VIII wieku św. Andrzej z Krety napisał, że jest „filarem i podporą Kościoła, lampą wypełnioną oliwą oświecającą świat życiodajnego Słowa (...), najlepszym wśród pasterzy i najsławniejszym wśród arcykapłanów”.
Nasz bohater należy do tych postaci, o których nie ma pewnych dokumentów, a które jednocześnie odcisnęły swój mocny ślad w dziejach świata. Historyczne świadectwa pozwalają stwierdzić jedynie, że żył na przełomie III i IV wieku i był biskupem Miry, miasta położonego w Licji, na południowym wybrzeżu Azji Mniejszej. Świadczy o tym żywot jego imiennika, biskupa miasta Pinary, napisany w 564 r. Czytamy w nim, że Mikołaj z Pinar każdego 6 grudnia, w rocznicę śmierci biskupa Miry, nawiedzał kościół, w którym spoczywały doczesne szczątki brata w posłudze kapłańskiej. Miejsce to przetrwało do naszych czasów, podobnie jak pamięć o nim, która przetrwała upadek imperiów, podział chrześcijaństwa, reformację i sekularyzację Zachodu. Dziś jego twarz spogląda z prawosławnych ikon, średniowiecznych ołtarzy i... wystaw sklepów w okresie Bożego Narodzenia w postaci kurpulentnego staruszka w czerwonym stroju.
Przez stulecia św. Mikołaj odbył niezwykłą podróż z licyjskiej krainy pod dachy miast i wiosek, do bizantyjskich świątyń, drewnianych kościołów Skandynawii i kamiennych katedr Europy Zachodniej, dotarł również do dworów możnych tego świata. Z czasem znalazł się na drugiej półkuli i wypełnił wyobraźnię milionów ludzi na całym świecie swoim popkulturowym wizerunkiem.
Noc, która zmieniła losy świętego
Pełna treść tego artykułu
w wersji drukowanej (zamów telefonicznie 34 369 43 51 lub mailowo kolportaz@niedziela.pl)
lub zamów e-wydanie.
