Historia papiestwa

„Nie będzie już Polaków”

Józefina Korpyś
Redaktor

Jak mogło dojść do tego, że papież, który rozwijał misje, potępił niewolnictwo i uchodził za człowieka głębokiej wiary, stał się dla pokoleń Polaków symbolem zdrady narodowej?

Po klęsce powstania listopadowego tysiące Polaków wyruszały w dwóch przeciwnych kierunkach. Jedni, skuci kajdanami, tygodniami szli na wschód – poganiani kozackimi kolbami i bagnetami zmierzali do lodowego piekła, którym była Syberia. Inni przekraczali granice Prus i Austrii, rozpoczynając życie emigrantów, którzy mieli przez następne dziesięciolecia przypominać Europie o sprawie polskiej. Ci, którzy zostali nad Wisłą, też odczuli na własnej skórze gniew cara, który po stłumieniu powstania grzmiał: „Nie wiem, czy będzie jeszcze kiedy jaka Polska, ale tego jestem pewien, że nie będzie już Polaków”. W tym czasie ponad półtora tysiąca kilometrów od pogrążonej w żałobie Warszawy, gdzie właśnie rozpoczęto budowę cytadeli, symbolu represji, w ciszy Pałacu Apostolskiego papież Grzegorz XVI podpisywał encyklikę Cum primum, w której wzywał do posłuszeństwa wobec cara Mikołaja I. Dokument liczył zaledwie kilka stron. Wystarczyło to jednak, by w polskiej pamięci urósł do rangi jednego z najbardziej bolesnych symboli XIX wieku. Kim był człowiek, który tym dokumentem – zdaniem wielu współczesnych mu Polaków – zadawał cios w plecy sprawie polskiej? Dlaczego zdecydował się, by stanąć po tej samej stronie barykady, po której stał car Rosji?

Z klasztornej celi na tron Piotrowy

Bartolomeo Cappellari nie był człowiekiem, który marzył o władzy. Pochodził z Belluno, niewielkiego miasta u podnóża Alp, gdzie urodził się 18 września 1765 r. w zamożnej rodzinie szlachecko-mieszczańskiej. Mając 18 lat, wybrał życie w jednym z najsurowszych zakonów – u kamedułów, których duchowość opierała się na modlitwie, milczeniu i studium. Zakładając habit, przyjął imię zakonne Mauro. Szybko dostrzeżono jego zdolności. Cappellari był znakomitym teologiem i sprawnym administratorem, któremu powierzano coraz trudniejsze zadania. Sprawiło to, że został dostrzeżony przez papieską administrację. Kreował go na kardynała papież Leona XII. Z czasem objął jedno z najważniejszych stanowisk w Kurii Rzymskiej – prefekta Kongregacji Rozkrzewiania Wiary. Nie był więc anonimowy, gdy 14 grudnia 1830 r. kardynałowie zebrali się na konklawe. Ale nie należał też do grona faworytów. Po tygodniach bezowocnych głosowań elektorzy zwrócili jednak uwagę na człowieka mającego opinię nieskazitelnie uczciwego, ascetycznego i niezwykle pracowitego, a co najważniejsze – niezwiązanego z żadnym z europejskich dworów. Był to Cappellari – po wstąpieniu na tron Piotrowy przyjął imię Grzegorz XVI.

Pełna treść tego artykułu w wersji drukowanej (zamów telefonicznie 34 369 43 51 lub mailowo kolportaz@niedziela.pl)
lub zamów e-wydanie.

Niedziela. Magazyn 14/2026

Dystrybucja

W wersji drukowanej
15 zł

koszt przesyłki zwykłej: 7 zł
koszt przesyłki za pobraniem: 15 zł

W parafiach
Telefonicznie: 34 369 43 51
Mailowo: kolportaz@niedziela.pl

Zamów prenumeratę

W wersji elektronicznej
12 zł

Zamów e-wydanie

Archiwum