Felieton

Narodziny dynastii

Prof. Agnieszka Januszek-Sieradzka
Historyk, Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II

W nocy z 30 na 31 października 1424 r. królowa Zofia Holszańska, czwarta żona Władysława II Jagiełły, szczęśliwie urodziła swe pierwsze dziecko. W komnacie porodowej na wawelskim zamku rozbrzmiał donośny płacz noworodka. Syn! Od objęcia tronu w Krakowie Jagiełło czekał na niego długich 38 lat. Królestwo Polskie jeszcze dłużej – poprzedni królewski syn, Kazimierz III Wielki, urodził się wszak 114 lat wcześniej. W październikową noc 1424 r. narodził się pierwszy Jagiellończyk. I dynastia.

Wbrew pokutującemu przekonaniu Władysław Jagiełło nie żenił się z Jadwigą Andegaweńską, królem Polski, jako zgrzybiały starzec, a i różnica wieku między małżonkami nie była przepastna. Wielki książę litewski z dynastii Giedyminowiczów, obejmując polski tron w 1386 r., był młody, miał 24 lata. Wrażenie metrykalnej przepaści między parą królewską mogło natomiast wynikać z wieku bardzo młodej żony – Jadwiga miała raptem 12 lat, czyli w świetle prawa kanonicznego niezbędne minimum, by kobieta mogła zawrzeć małżeństwo.

Monarsza para, a z nią całe państwo, bardzo długo, bo aż 12 lat, czekali na wieść o ciąży królowej. Wyczekiwana nowina gruchnęła w końcu jesienią 1398 r. i stała się powodem powszechnej radości. Rozradowany Władysław Jagiełło słał wiadomości po całej Europie, nakazywał przygotowania do przyjścia dziecka na świat, zatrudniał opiekunki dla żony i mamki dla noworodka, spraszał gości na chrzest, upewniał się w astrologicznych prognostykach co do płci i świetlanej przyszłości pierworodnego, a do królowej spływały listy gratulacyjne i podarunki. Po długim porodzie 22 czerwca 1399 r. urodził się nie chłopczyk, jak oczekiwano, a dziewczynka, która – ku powszechnemu żalowi – zmarła 3 tygodnie później. Jadwiga przeżyła swą córką zaledwie o 4 dni. Wielka radość w ciągu kilku letnich tygodni 1399 r. zamieniła się w żałobę – zamiast chrztu noworodka i uroczystego wywodu młodej matki w Krakowie odbył się podwójny pogrzeb, zamiast dumy z przedłużenia rodu i narodzin królewskiej dynastii Władysław Jagiełło przeżywał dramat utraty najbliższych. I zawiedzionych nadziei.

Najbardziej oczywistą i oczekiwaną reakcją na dynastyczne fiasko pierwszego małżeństwa było kolejne. W 1402 r. drugą żoną króla, wówczas czterdziestoletniego, została Anna Cylejska, co prawda tylko hrabianka ze słoweńskiego Celje, ale za to młoda, i – co nie bez znaczenia – po kądzieli Piastówna i wnuczka króla Kazimierza III Wielkiego. Anna wniosła więc Jagielle cenne związki krwi z poprzednią panującą w Polsce dynastią. Najważniejszym jednak wobec niej oczekiwaniem było urodzenie syna. Dziecko królewskiej pary przyszło na świat w 1408 r. Córka. Nawet jeśli rozczarowanie nie było artykułowane, z pewnością było odczuciem powszechnym.

Następne dzieci nie pojawiały się w tym małżeństwie, więc w 1413 r. na zjeździe w Jedlni monarcha zapewnił swej jedynej córce następstwo tronu w Polsce i na Litwie. Anna zmarła w 1416 r., otwierając królowi, wówczas już 54-latkowi, drogę do kolejnego małżeństwa. I nadzieję na syna. Gorączkowe poszukiwania odpowiedniej kandydatki na żonę Jagiełły, a może bardziej na matkę jego kolejnych dzieci, radykalnie przerwał sam monarcha, który... bez pamięci się zakochał. Już samo w sobie było to niedopuszczalne! Miary nieszczęścia, które widziano w nagłej królewskiej namiętności, dopełniało to, że monarsza wybranka – Elżbieta Granowska – była szlachcianką, wdową, być może nawet potrójną, matką pięciorga dzieci, córką matki chrzestnej króla, więc jego „chrzestną siostrą”, nie cieszyła się dobrym zdrowiem i miała ponad 45 lat, co praktycznie przekreślało szanse na potomstwo. Władysław Jagiełło konsekwentnie lekceważył powszechny opór przeciw swojemu wyborowi – wystarał się o papieską dyspensę, poślubił Elżbietę, koronował ją, zagroził ustąpieniem z tronu w razie przedłużającego się kontestowania jego wyboru, a z żoną niemal się nie rozstawał. Król przeżywał najszczęśliwsze chwile swego małżeńskiego życia, elity państwa natomiast gorączkowo przygotowywały się na konieczność szybkiego wyswatania Jagiełłowej jedynaczki z odpowiednim kandydatem na kolejnego polskiego króla.

Z punktu widzenia rodu i państwa małżeństwo Jagiełły z Elżbietą było aktem szczególnej brawury i nieodpowiedzialności. Jak to jednak bywa, Opatrzność roztacza nad takimi szaleńcami z miłości szczególną opiekę.

Jagiełło utracił ukochaną żonę już w 1420 r. i – jak napisał Jan Długosz – fakt ten napełnił radością całe państwo i wszystkich jego mieszkańców, i tylko król płakał. W 1422 r. czwartą żoną króla została młodziutka Zofia Holszańska, która 2 lata później urodziła tak długo wyczekiwanego syna. A w ciągu kolejnych 3 lat – jeszcze dwóch. Historia tych trzech chłopców dobrze ilustruje, jak wiele dynastycznego szczęścia miał protoplasta Jagiellonów. Najstarszy, Władysław, zginął pod Warną jako bezdzietny 20-latek. Jego młodszy brat Kazimierz zmarł jako małe dziecko. Nie wystarczył pierworodny. Nie wystarczył drugi syn, w tradycji brytyjskiej trafnie, acz pragmatycznie określany jako zapasowy. Dopiero trzeci syn zapewnił rozwój młodej, przedłużonej w nim, dynastii.

Jakże często los dynastii i państwa zawisał na cieniutkiej nici życia jednego chłopca. Ta jagiellońska miała się przerwać dopiero 150 lat później.

Niedziela. Magazyn 13/2026

Dystrybucja

W wersji drukowanej
15 zł

koszt przesyłki zwykłej: 7 zł
koszt przesyłki za pobraniem: 15 zł

W parafiach
Telefonicznie: 34 369 43 51
Mailowo: kolportaz@niedziela.pl

Zamów prenumeratę

W wersji elektronicznej
12 zł

Zamów e-wydanie

Archiwum