O aniołach czytamy w Biblii, widzimy ich na obrazach, śpiewamy o nich pieśni. Występują w książkach, filmach, sztuce. Czy jednak my sami wierzymy w ich realne istnienie? Przecież nie da się tego jakoś „namacalnie” potwierdzić...
Szukając prawdy o naturze aniołów i ich istnieniu, proponuję sięgnąć do Biblii, nauczania Kościoła, jak też do świadectw świętych, którzy doświadczyli w swym życiu anielskiej obecności. Dlaczego należy przy tym uważać na „anielskie książki”, których sporo jest w księgarniach? Bo ok. 99% tego typu pozycji to literatura zaliczana do „baśniowego” nurtu New Age. Śmiałem się kiedyś, czytając w jednej z tego rodzaju książek, że aniołów mają również rośliny i zwierzęta. Jeden z archaniołów zaś (Uriel) regularnie, co wtorek, dyżuruje w Tatrach. Zwolennicy New Age nie ograniczają się zresztą tylko do „anielskich” książek. Mają też swoje „anielskie” horoskopy, karty, uroki, wahadełka czy liczby. Zakłamany „anielski” interes kwitnie i wyprowadza swych odbiorców na manowce wiary.
Pozostaje jednak pytanie: czy aniołowie faktycznie istnieją i mogą się z nami jakoś kontaktować? Oczywiście – choć nie jest to zbyt częste, a na pewno nieregularne (jak wspomniane dyżury Uriela w Tatrach). W Piśmie Świętym św. Paweł Apostoł nie wyklucza tego typu sytuacji, radząc: „Nie zapominajcie też o gościnności, gdyż przez nią niektórzy, nie wiedząc, aniołom dali gościnę” (Hbr 13, 2).
Pełna treść tego artykułu
w wersji drukowanej (zamów telefonicznie 34 369 43 51 lub mailowo kolportaz@niedziela.pl)
lub zamów e-wydanie.
