Bóg i historia

Maryja wśród Azteków

Grzegorz Kaczorowski
Teolog, przewodnik turystyczny, pracownik Wydawnictwa „W drodze”

Matka Boża z Guadalupe jest ponadczasowym fenomenem. Czy jednak znamy treść objawień, które przyczyniły się do chrystianizacji całego kontynentu? Co łączy Dziewicę z Meksyku z Polską?

Objawienia maryjne w Meksyku mogą się nam wydawać odległe, nie tylko ze względu na dzielący nas ocean, ale przede wszystkim na tak różny od naszego kontekst historyczno-kulturowy. Ta odmienna czasoprzestrzeń może czynić fenomen objawień w Guadalupe niezrozumiałym. Z drugiej strony kierunek meksykański od dawna na stałe zagościł w programach wielu polskich biur pielgrzymkowych, czyniąc ten daleki kraj bardziej przystępnym. Przyjrzyjmy się zatem historii objawień w Guadalupe oraz obrazowi Dziewicy z Tepeyac, temu cudowi trwającemu nieprzerwanie prawie 500 lat.

Aztecka ewangelia

Mówiąc o objawieniach maryjnych w Guadalupe, mamy na myśli cztery spotkania Matki Bożej z Aztekiem, Juanem Diego Cuauhtlatoatzinem oraz jedno z jego wujem, Juanem Bernardino. Wszystkie one miały miejsce w dniach 9-12 grudnia (według obowiązującego jeszcze wtedy kalendarza juliańskiego) 1531 r. na wzgórzu Tepeyac, w północnej części dzisiejszego miasta Meksyk. Juan Diego wraz z żoną Marią Lucią należeli do pierwszego pokolenia Indian wyznających wiarę w Jezusa Chrystusa. Hiszpańskie imiona otrzymali na chrzcie. Działo się to kilka lat po słynnym podboju Meksyku dokonanym przez Hernána Cortésa. Juan Diego był przedstawicielem warstwy społecznej, którą w azteckim języku nahuatl nazywano macehual, co oznacza ludzi prostych, lecz wolnych.

Głównym źródłem historycznym, dotyczącym zarówno objawień w Guadalupe, jak i historii Juana Diego, jest XVI-wieczny dokument Nican Mopohua. Jego autorstwo specjaliści przypisują Antonio Valeriano, jednemu z pierwszych i najwybitniejszych intelektualistów indiańskich wywodzących się z azteckiej elity. To świadectwo, nazywane także aztecką ewangelią, jest szczególnie ważne, ponieważ zawarte w nim informacje pochodzą najprawdopodobniej wprost od samego Juana Diego.

Pierwsze spotkanie

Nican Mopohua opisuje historię kilku dni, która rozegrała się 10 lat po podboju Meksyku przez hiszpańskich konkwistadorów. 9 grudnia 1531 r. ponad 50-letni już Juan Diego pokonywał cotygodniową 15-kilometrową drogę do kościoła w Tlatelolco na wyspie jeziora Texcoco (w granicach dzisiejszego miasta Meksyk). Był zimowy, sobotni świt. Indianin okrążał od zachodu wzgórze Tepeyac oddzielające go od jeziora, by dojść do grobli prowadzącej do miasta. Ze szczytu wzgórza Tepeyac „dobiegał głośny śpiew rozmaitych pięknych ptaków”. Po jego ustaniu Indianin usłyszał wezwanie: „Mój Juanito, Juan Dieguito”. Maryja od pierwszego spotkania oznajmiła swoją wolę: „Proszę, abyś wiedział i aby zapadło to w twoim sercu, mój najmłodszy, najukochańszy synu, że jestem Maryja, zawsze Dziewica, wielbiona Matka najprawdziwszego Boga (...). Tak bardzo chciałabym, pragnę żarliwie, abyście zechcieli tutaj właśnie wznieść mą świątynię: tam objawię Go wam, wysławię Go. Ofiaruję Go wam, Tego, który jest całą moją miłością. (...) I aby stał się ciałem Jego zamysł, Tego, który jest mym miłosiernym spojrzeniem, chcę, i obyś zechciał to uczynić, byś poszedł do pałacu Biskupa miasta Meksyk i powiedział mu, że nie kto inny, tylko ja właśnie wysyłam cię jako posłańca. Byś ukazał mu, jak wielkim i żarliwym jest mym pragnieniem, by tu, na równinie, wybudował mój dom”.

Prośba o wybudowanie świątyni była dla Azteków czymś więcej niż tylko zadaniem budowlanym. Świątynia oznaczała fundament społeczeństwa, a budowa nowej świątyni to znak początku nowej cywilizacji. Znamienny jest również fakt, że Maryja pragnie, aby wzniesiono świątynię jej poświęconą właśnie w tym miejscu, na równinie poniżej wzgórza. Tu bowiem, na wzgórzu Tepeyac, jeszcze niedawno składano krwawą ofiarę azteckiej bogini Coatlicue. Indianie czcili ją jako boginię ziemi i ognia, rodzącą księżyc i gwiazdy, matkę boga słońca, odpowiedzialną za urodzaj.

Dzień pełen cudów

Posłuszny poleceniu Maryi Juan Diego udał się do biskupa Meksyku, gdzie spotkał się z niedowierzaniem. Franciszkanin Juan de Zumárraga był pierwszym w historii biskupem Meksyku. Sprawował swój urząd od 3 lat. Nie znał i nie rozumiał jeszcze mentalności Azteków, ale z całą mocą sprzeciwiał się ich religii. Jeszcze tego samego dnia Juan Diego opowiedział Matce Bożej o sceptycznej postawie biskupa. Maryja, mimo oporów ubogiego i pokornego Indianina, ponowiła swoje wezwanie. Następnego dnia, 10 grudnia, biskup Zumárraga znów wysłuchał wizjonera, tym razem bardziej uważnie, i na zakończenie poprosił o dowód. Zaraz po spotkaniu z biskupem ma miejsce trzecie spotkanie Indianina z Matką Bożą. Wtedy Maryja obiecuje Juanowi Diego znak, który przekona biskupa.

Z powodu śmiertelnej choroby wuja, Juana Bernardina, misja Juana Diego przesuwa się jednak o jeden dzień. 12 grudnia udaje się on ponownie do Tlatelolco, ale nie do biskupa, lecz po księdza do umierającego. Przechodząc koło wzgórza, pragnie je ominąć. Tym razem jednak to sama Maryja schodzi ze wzgórza do Juana Diego. Matka Boża zapewniła go o uzdrowieniu wuja. Juan Diego jeszcze nie wie, że Juan Bernardino również spotkał się z Maryją, która nie tylko przywróciła mu zdrowie, ale również objawiła mu swoje imię, którym pragnie, by Ją nazywano: Maryja z Guadalupe zawsze Dziewica. Następnie poprosiła Juana Diego, aby ten wszedł na wzgórze Tepeyac i zerwał z niego kwiaty, by mogła je położyć w płaszczu Indianina, w jego tilmie.

Juan Diego zjawił się w pałacu biskupim z płaszczem wypełnionym przepięknymi kwiatami. Rozłożona przed biskupem opończa pełna kwiatów w cudowny sposób stała się wizerunkiem Matki Bożej, tym obrazem, który cały świat katolicki, a szczególnie kontynent amerykański czci jako Matkę Bożą z Guadalupe. Ten cud doprowadził nie tylko do uznania prawdziwości objawień (dodajmy, że są to pierwsze maryjne objawienia oficjalnie uznane przez Kościół), ale, co ważniejsze, do masowych nawróceń na chrześcijaństwo wśród azteckich Indian. Ten obraz przemówił bowiem do nich w sposób, w jaki nie zdołali przemówić misjonarze. W ciągu kilku dziesięcioleci prawie cały kontynent nawrócił się na chrześcijaństwo.

Znaczenie obrazu

Wizerunek Dziewicy z Tepeyac pełny jest licznych symboli niezrozumiałych dla osób, które nie są Aztekami. Sama tilma była znakiem pozycji społecznej osoby, która ją nosiła. Skoro więc Matka Najwyższego wybrała płaszcz macehual, wolnego, lecz prostego człowieka, oznacza to, że Maryja obdarza zwykłego Indianina nową godnością. Dodatkowo godność ta została potwierdzona przez głowę Kościoła w Meksyku, przez biskupa, który nakazał umieścić tilmę Juana Diego w swojej prywatnej kaplicy do czasu wybudowania świątyni na wzgórzu Tepeyac.

Następnie bardzo ważne są wszystkie elementy widoczne na wizerunku: ciemnofioletowa wstążka mówiąca o błogosławionym stanie Niewiasty, obłoki, anioł orzeł, gwiazdy na płaszczu i jego kolor oznaczający boskość, znak słońca za plecami Maryi, kształty kwiatów obecne na tunice – to wszystko niezwykle ważne symbole kultury azteckiej. Wreszcie Jej postać: postawa taneczna świadcząca o stanie modlitewnym, sposób patrzenia „z boku”, który ma głębokie znaczenie, wreszcie kolor skóry – ani biały, ani ciemny – Maryja jest bowiem Metyską: Matką Indian i Hiszpanów.

Nieustający cud

Spośród przedstawień maryjnych największym pewnikiem wśród „nie ludzką ręką malowanych” jest właśnie obraz Matki Bożej z Guadalupe. Pierwsze naukowe badanie obrazu miało miejsce w 1666 r. Dwie grupy specjalistów: z dziedziny sztuki malarskiej i naukowców chemików miały odpowiedzieć na pytanie o pochodzenie obrazu umieszczonego na opończy. Zarówno dochodzenie artystów, jak i chemików zgodnie orzekło o jego niezwykłości i nadnaturalności. Malarze i wykładowcy sztuki nie byli w stanie wyjaśnić, jak tak kunsztowny i delikatny wizerunek mógł powstać na tak chropowatej powierzchni, jaką jest indiański płaszcz. Z kolei naukowcy zwrócili uwagę na unoszącą się w powietrzu saletrę, która zdołała zniszczyć kamienne ornamenty kaplicy, jednocześnie nie czyniąc szkody obrazowi.

Wykonany na tilmie wizerunek, a więc na tkaninie z włókien agawy, których naturalna trwałość określana jest na najwyżej 20 lat, należy zatem do nieustających cudów. Obraz przez pierwsze ponad 100 lat przechowywany był w niesprzyjających warunkach atmosferycznych: wśród oparów saletry i wilgoci unoszących się znad jeziora Texcoco i mimo to nie doznał poważnego uszczerbku. Udowodnił to XVIII-wieczny eksperyment dokonany przez naukowca José Ignacio Bartolache, który zlecił wykonanie kilku tilm z dokładnymi kopiami obrazu, a następnie umieszczenie ich koło oryginału. Po krótkim czasie kopie odbarwiły się i rozpadły. W tym samym mniej więcej czasie miało miejsce inne zdarzenie, które przypadkowo udowodniło nadzwyczajność obrazu. W 1785 r. podczas prac konserwatorskich ramy wizerunku złotnik omyłkowo wylał na obraz kwas azotowy. Tak żrąca substancja powinna całkowicie zniszczyć powierzchnię, na którą została rozlana. Tymczasem po incydencie pozostał jedynie wyblakły ślad.

Ostatnim ze spektakularnych cudów świadczącym o nadnaturalnej trwałości obrazu Matki Bożej z Guadalupe było wydarzenie z 1921 r. 14 listopada tego roku urzędnik kancelarii prezydenta złożył u stóp tilmy wiązankę kwiatów z ukrytym w jej wnętrzu ładunkiem wybuchowym. Eksplozja zniszczyła część ołtarza, spowodowała wybicie szyb w okolicznych domach, nie drasnęła natomiast szklanej gabloty osłaniającej cudowny wizerunek ani jej zawartości.

Matka Polski i Meksyku

Wydarzenia sprzed stu laty to czas kształtowania się współczesnego państwa meksykańskiego. Ten niezwykle trudny okres nowożytnej historii Meksyku, który stał pod znakiem walki z religią, był jednak początkiem wyjątkowej relacji łączącej Kościół meksykański z Kościołem polskim. W czasie Cristiady, wojny między katolickimi powstańcami a rządem meksykańskim w latach 1926-29, polski Kościół duchowo wspierał meksykańskich katolików. Fakt ten trwale zapisał się w pamięci Meksykanów. W 1953 r. Kościół w Meksyku w osobie ówczesnego prymasa Meksyku abp. José Marii Martineza odwdzięczył się narodowi polskiemu, nakazując swoim wiernym modlitwę za Polskę w niezwykle dla niej trudnym czasie represji stalinowskich. Kilka lat później, 3 maja 1959 r., kolejny prymas Meksyku Miguel Darío Miranda y Gómez dokonał aktu poświecenia Polski Matce Bożej z Guadalupe. Podobno zaszczytu tego dostąpiła spośród państw europejskich jedynie Polska. Uroczystość odbyła się w miejscu objawień na wzgórzu Tepeyac za aprobatą kard. Stefana Wyszyńskiego i rządu londyńskiego. Trwałym znakiem tej konsekracji była także decyzja prymasa Meksyku o budowie kościoła Matki Bożej Częstochowskiej w stolicy kraju. Z kolei w kwietniu 1981 r. kard. Wyszyński krótko przed swoją śmiercią podjął decyzję o budowie pierwszego w Polsce kościoła pod wezwaniem Królowej Meksyku, Matki Bożej z Guadalupe. Dzieło to, mające upamiętnić 450. rocznicę objawień w Guadalupe, zrealizował kard. Józef Glemp. Kościół stanął w ukochanych przez Prymasa Tysiąclecia podwarszawskich Laskach.

Niedziela. Magazyn 10/2025

Dystrybucja

W wersji drukowanej
15 zł

koszt przesyłki zwykłej: 7 zł
koszt przesyłki za pobraniem: 15 zł

W parafiach
Telefonicznie: 34 369 43 51
Mailowo: kolportaz@niedziela.pl

Prenumerata roczna: 60 zł (przesyłka gratis)

W wersji elektronicznej
12 zł

Zamów e-wydanie

Archiwum