Zaledwie półtora tysiąca mieszkańców, trzy – i to jakie – kościoły, i cała lista doznanych tu za przyczyną Maryi wskrzeszeń, uzdrowień i ratunku od nieszczęść. Położone między Częstochową a Radomskiem Gidle są wsią nietuzinkową.
Nad dachami gidelskich domów wystrzeliwują w niebo sylwetki trzech kościołów. Najstarsza ze świątyń – św. Marii Magdaleny – zabytkowa i zbudowana z modrzewia, była niegdyś kościołem parafialnym. Pochodzi z XV wieku, a przebudowy doczekała się w XVII wieku. Druga, murowana i stojąca na uboczu, jest pozostałością po pustelni kartuzów – pochodzi z 1754 r. i pełni obecnie funkcję kościoła parafialnego dedykowanego Matce Bożej Bolesnej. Wreszcie trzecia, najbardziej okazała, to świątynia Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, sanktuarium pod opieką ojców dominikanów, do którego od kilku wieków przybywają pielgrzymi.
Dłużnicy Uzdrowicielki
„Tu Stanisław otrzymał łaskę zdrowia, choć miał trzykrotnie potwierdzony wyrok śmierci. Złośliwy nowotwór, po którym teraz nie ma śladu – Elżbieta”. „Matko Boża, dziękuję za uzdrowienie Patryka – X”; „... za uratowanie wzroku mojego synka Kubusia – wierna czcicielka z Rybnika”. „W chwili, gdy na piersi swojego konającego męża położyłam obrazek Matki Bożej Gidelskiej i upadłam na kolana w modlitwie, usłyszałam, jak serce męża znów zaczęło bić – Renata S.”. Kroniki uzdrowień zapisane są po brzegi. Nie ma miesiąca, w którym do sanktuarium nie docierałyby, dziś drogą telefoniczną czy mailową, wiadomości o niewytłumaczalnych naukowo cudownych wydarzeniach. A dzieje się tak od wieków. Oto dziewczynki, które utonęły w odmętach rzeki, zaniesione przed cudowną figurkę ożyły. Gertruda Trąbska z niedalekiego Radomska straciła wzrok, pół roku była kaleką, ale ofiarowała się „do obrazu N.S.P.M. Gidelskiej i wzrok otrzymała i wszystkim zeznała”. Znajdujące się na trasie wielu pielgrzymek na Jasną Górę Gidle słyną przede wszystkim z uzdrowień, nic dziwnego zatem, że utrwaliła się opinia, iż do Gidel przybywa się po uzdrowienie ciała, a po uzdrowienie duszy do Maryi z Jasnej Góry. Dziesiątki tabliczek wotywnych i kroniki łask przechowywane w dominikańskim sanktuarium Matki Bożej Gidelskiej – Uzdrowicielki chorych mogą być jej potwierdzeniem.
Skarb z ziemi
O początkach sanktuarium opowiada najstarsza tradycja spisana przez dominikanina Jerzego Trebnica w 1636 r. w książce Historya o Cudownym Obrazie Przenaswietszey Panny Mariey. Wiosną 1516 r., w czasie gdy w Gidlach istniał jedynie najstarszy, drewniany, wówczas parafialny kościół, tuż przed pierwszą niedzielą maja, gidelski kmiotek, niejaki Jan Czeczek orał pole należące do włości rodziny Gidzielskich w miejscu, gdzie obecnie wznosi się klasztorna świątynia dominikanów. Naraz zaprzężone do pługa woły zatrzymały się, po czym upadły na kolana. Jan począł je przynaglać i smagać batem, ale te nie ruszały się z miejsca. W końcu oracz zauważył niezwykłą jasność bijącą w tym miejscu z ziemi, a wśród niej „obrazek mały głazowy Najświętszej Panny, wielkości na dłoń, na kamieniu wielkim, który był wydrążony na kształt kielicha”. Czeczek potraktował swoje znalezisko jako skarb materialny i, nie odczytawszy znaku z nieba, ukrył figurkę na dnie skrzyni, w której trzymał odzież. Niedługo później on i jego rodzina mieli utracić wzrok. Światłość bijąca ze skrzyni i rozchodząca się z niej cudowna woń zainteresowały pobożną kobietę, która opiekowała się ociemniałymi. Obmyła ona figurkę Maryi z ziemi i zaniosła ją proboszczowi – ks. Piotrowi Wołpkajowi, który umieścił ją w ołtarzu modrzewiowego kościoła. Kiedy zaś wodą pozostałą po obmyciu figurki Jan Czeczek przemył sobie oczy, w tej samej chwili on i jego domownicy odzyskali wzrok. Na pamiątkę tego wydarzenia do dziś zachował się zwyczaj tzw. Kąpiółki – ceremonialnego obmywania raz w roku, w pierwszą niedzielę maja, figurki Matki Bożej w poświęconym winie, które to przybywający po uzdrowienie używają na znak wiary w moc Pani z Gidel – Uzdrowienia chorych.
Wybór tronu
Niebawem doszło do kolejnego przedziwnego wydarzenia. Pewnego dnia figurka zniknęła z ołtarza kościoła, a wkrótce odnaleziono ją w miejscu, gdzie została wyorana z ziemi. Matka Boża dała wyraźny znak, że to tutaj ma być miejsce Jej kultu. Wówczas to ówczesny właściciel Gidel – Adam Gidzielski herbu Poraj zarządził, aby sporządzono kapliczkę w formie drewnianego słupa i umieszczono figurkę w wyrzeźbionej wnęce (dziś jeszcze jej pozostałości można oglądać w kaplicy Matki Bożej). Z czasem wzniesiono większą drewnianą kapliczkę, a sława figurki Matki Bożej zaczęła zataczać coraz szersze kręgi i przyciągać pielgrzymów z różnych stron, wśród których po dzień dzisiejszy szczególnie liczni są pątnicy ze Śląska. Wraz ze wzrostem kultu kronikarze odnotowywali kolejne uzdrowienia za przyczyną Matki Bożej.
Kiedy zmarł bezpotomnie ostatni z rodu Gidzielskich, ich spadkobierczyni – Anna z Rusocic Dąbrowska, wdowa po kasztelanie wieluńskim, podjęła decyzję o wystawieniu nowej, obszerniejszej i murowanej kaplicy. Jednocześnie dla opieki nad cudowną, choć maleńką, zaledwie 9-centymetrową figurką oraz rozwijającym się kultem maryjnym w 1615 r. sprowadziła do Gidel dominikanów. Przeznaczyła też pieniądze na wybudowanie nowej świątyni i klasztoru dla jej stróżów. W wyniku pracy komisji zakonnej powstał wkrótce oficjalny dokument opisujący 31 wskrzeszeń do życia po utopieniu czy zatratowaniu przez konie, 21 przypadków odzyskania wzroku, 236 zapisów uwolnienia od chorób, tragedii i nieszczęść. Przybyli dominikanie pod nadzorem architekta Jana Buszta z Łowicza przystąpili również do budowy barokowego kościoła na planie krzyża, o trzech nawach i dwóch wieżach. Niedługo po rozpoczęciu prac zmarła fundatorka nowej świątyni, kontynuację jej dzieła nie bez perturbacji podjęli spadkobiercy: Jan Oleski i jego żona Zuzanna z Przeręba, która z niewiadomych przyczyn zniechęcona do dominikanów sprowadziła do Gidel w 1641 r. drugi zakon – kartuzów. Z pewnością mogło to stanowić powód przeciągania się budowy kościoła dominikanów. Trzeba jednak pamiętać, że czasy budowy kościoła przypadły na niezwykle trudny okres dziejów Rzeczypospolitej. Konsekracja dokonana przez bp. Adriana Grodeckiego, sufragana gnieźnieńskiego, miała miejsce w 1656 r., tuż po obronie Jasnej Góry przed Szwedami.
Wielka oprawa
Cudowna figurka Matki Bożej umieszczona jest w świątyni w specjalnie skonstruowanym, bogato rzeźbionym ołtarzu w bocznej kaplicy po prawej stronie nawy głównej. Za sprawą kunsztu nieznanego dziś architekta maleńka figurka nie tylko nie ginie, ale jest dobrze widoczna i przyciąga natychmiast uwagę przybywających. Znajduje się ona w centralnym miejscu ołtarza, w niszy, która jest niczym relikwiarz. Niszę otaczają małe kolumienki, które tworzą doskonałą perspektywę dla figurki Matki Bożej, dzięki czemu jest ona optycznie wyeksponowana i zauważalna nawet z dalszej odległości. Do kaplicy prowadzi ozdobna rokokowa brama.
Po przeciwnej stronie znajduje się podobna, choć skromniejsza kaplica św. Jacka Odrowąża, pierwszego polskiego dominikanina. To tutaj w dzień odpustu św. Jacka, 17 sierpnia, tuż po żniwach, gromadzą się tłumnie miejscowi rolnicy, by dziękować za zebrane plony.
Obecny rokokowy ołtarz główny został zbudowany w 1796 r. po rozebraniu pierwotnego ołtarza, zapewne mniejszego i niezbyt okazałego. Centralną jego część zajmuje obraz Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, namalowany przez znanego artystę Michała Stachowicza. Za ołtarzem umieszczono, zgodnie z ówczesnym zwyczajem, chór, czyli miejsce wspólnych modlitw zakonników. W stallach chóru umieszczono obrazy świętych dominikańskich, namalowane również przez Stachowicza.
Szczególną uwagę w świątyni zwracają również dwa wielkie obrazy namalowane przed 1771 r. na tylnych ścianach bocznych naw przez o. Alana Macha. Przedstawiają procesje z figurką oraz sprowadzenie dominikanów do Gidel.
Wiele malowideł, w tym obraz, który ukazuje znalezienie figurki, można oglądać w muzeum urządzonym w przyległym do świątyni klasztorze. Można tam znaleźć także feretrony i stare kościelne chorągwie, rzeźby i meble. Poza dziełami sztuki muzeum mieści również wszelkiego rodzaju pamiątki historyczne z dawnych i nowszych czasów.
Wyczekana koronacja
Klasztor w Gidlach od początku związany był nierozerwalnie z dziejami Polski i dzielił z nią tragiczne losy. Szczęście w nieszczęściu jako jedyny z dominikańskich klasztorów w zaborze rosyjskim, przetrwał lata rozbiorów. Po upadku powstania styczniowego i kasacie klasztorów pełnił rolę ostatniej placówki dominikańskiej, w której zwiezieni tu zakonnicy mieli dożyć kresu swoich dni. Jedynym, który dożył czasów I wojny światowej, w wyniku której Polska odzyskała niepodległość, był o. Gabriel Świtalski, przez 30 lat przeor klasztoru w Gidlach. Nigdy nie poddał się zwątpieniu, wbrew założeniu, że klasztor jest skazany na wymarcie. Powierzając się w opiekę Matki Najświętszej, mimo panującej w klasztorze biedy, każdego roku podejmował jakieś prace wokół klasztoru i kościoła. Po uporządkowaniu alei i ogrodu klasztoru zabrał się za prace wewnątrz kościoła. Jego staraniem w latach 80. XIX wieku odnowiono wszystkie ołtarze świątyni, a w 1896 r. na nowo ozłocono ołtarz Matki Bożej i w okna kościelne wprawiono witraże wykonane przez Kosikiewicza.
Ojcu Świtalskiemu nie dane było doczekać koronacji figurki Matki Bożej. Planował tę uroczystość na 1916 r., kiedy to przypadał jubileusz 400-lecia znalezienia figurki przez Jana Czeczka, lecz zmarł na początku 1916 r. Plany o. Świtalskiego udało się zrealizować jego następcy – o. Jordanowi Stano przy wydatnej pomocy o. Konstantego Żukiewicza, który przygotował wszystkie akta potrzebne do koronacji.
Uroczystej koronacji cudownej figurki dokonał biskup diecezji kalisko--włocławskiej Stanisław Zdzitowiecki. Uroczystość miała miejsce 19 sierpnia 1923 r. na „Złotej Górce” przy drodze prowadzącej do Niesulowa, na specjalnie przygotowanym ołtarzu. W miejscu tym wznosi się obecnie mała kapliczka z kopią figurki Matki Bożej Gidelskiej, do której docierają najwytrwalsi pielgrzymi, każdego zaś roku w niedzielę po odpuście św. Jacka, po Mszy św. wieczornej, odbywa się uroczysta procesja z kościoła.
A cuda dzieją się w Gidlach każdego dnia całkiem po cichu.
