Z różnych stron świata, przemierzając tysiące kilometrów razem ze swoimi żołnierzami, doszli aż do ziemi włoskiej – pod Monte Cassino. Polscy kapelani. Ich bronią były wiara i sakramenty.
Księża w szeregach polskiego wojska w czasach II wojny światowej pełnili posługę duszpasterską, łącząc ją z żołnierską służbą na pierwszej linii frontu.
Dzięki nim polscy żołnierze na obcej ziemi mogli w warunkach wojennej tułaczki odbywać duchowe rekolekcje, które zwieńczyli daniną krwi pod Monte Cassino. Ksiądz Stanisław Targosz, kapelan 3. Batalionu Strzelców Karpackich, działającego w ramach 2. Korpusu Polskiego, napisał w pamiętniku, że nigdy nie miał takich traumatycznych przeżyć jak te w czasie zdobywania ruin Opactwa Benedyktynów, kiedy wraz z rozkazem ataku ruszyła „procesja krwi z szeregowymi, podoficerami i oficerami”. Należał do ok. 40 duchownych, którzy wzięli bezpośredni udział w walkach.
Na włoskiej ziemi
Po klęsce wrześniowej w 1939 r. polscy żołnierze i kapelani wraz z biskupem polowym Wojska Polskiego Józefem Gawliną dotarli do Francji, a po jej upadku m.in. do Syrii, Palestyny i Egiptu. Byli wśród nich duchowni, którzy znaleźli się na zachodzie Europy w chwili wybuchu wojny. Potem w wyniku decyzji politycznych z sowieckiej Rosji dotarli na Bliski Wschód polscy żołnierze i kapelani dowodzeni przez gen. Władysława Andersa. Na przełomie 1943 i 1944 r. połączone jednostki, w ramach już 2. Korpusu Polskiego, zostały przerzucone do Włoch i tam wzięły udział w bitwie o Monte Cassino, która okryła chwałą polskiego żołnierza i stała się jednym z najważniejszych momentów w historii duszpasterstwa wojskowego Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.
Pełna treść tego artykułu
w wersji drukowanej (zamów telefonicznie 34 369 43 51 lub mailowo kolportaz@niedziela.pl)
lub zamów e-wydanie.
