Przez 470 lat od śmierci swojego założyciela jezuici byli darzeni podziwem, sypały się pod ich adresem pochlebstwa, ale też nie brakowało nienawistnych komentarzy, które przekształciły się w prześladowania, mordowanie zakonników i kasatę zakonu. Dlaczego jezuici byli najbardziej prześladowanym zakonem w dziejach?
W dzieje Kościoła Katolickiego wpisały się liczne zakony i zgromadzenia. Niektóre z nich zniknęły już dawno temu, czy to z powodu ustania charyzmatu zgromadzenia, czy też z różnorakich względów zostały rozwiązane przez papieży. Do tych ostatnich należy Zakon Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona, potocznie zwany zakonem templariuszy. Ulegając naciskom króla Francji, papież Klemens V na soborze w Vienne zawiesił zakon templariuszy bullą Vox in exscelso z 3 kwietnia 1312 r. Z kolei decyzją papieża Klemensa IX z 6 grudnia 1668 r. została rozwiązana założona przez bł. Jana Colombiniego (1304-67) wspólnota zakonna Apostolskich Kleryków św. Hieronima (zwani jezuatami).
Swoistym fenomenem są koleje losu Towarzystwa Jezusowego, zakonu zatwierdzonego listem apostolskim papieża Pawła III Regimini militantis Ecclesiae z 27 września 1540 r., który został skasowany w 1773 r. przez papieża Klemensa XIV, ale w 1814 r. przywrócony do życia na całym świecie. Jezuici są związani specjalnym ślubem posłuszeństwa papieżowi w sprawie misji. Obecność zakonu w poszczególnych krajach i państwach była i wciąż jest uzależniona od sprawujących władzę. W ciągu swojej prawie pięciowiekowej historii jezuici stawili czoło wielu wyzwaniom i przeciwnikom i z tego tytułu wielokrotnie doświadczali prześladowań oraz byli wypędzani z różnych państw.
Kontrreformatorzy i królewscy doradcy
Wspomnijmy niektóre kontrowersje, które stały się udziałem jezuitów i spowodowały ich prześladowania. Jezuici byli aktywni w dziele reformy Kościoła Katolickiego według postanowień soboru trydenckiego. Nierzadko, także w Rzeczypospolitej, byli obiektem ostrych ataków ze strony protestantów, którzy nie chcieli dopuścić do ich osiedlenia w miastach pruskich – obawiano się ich działalności duszpasterskiej i kontrreformacyjnej. Przedmiotem lęków protestantów były zwłaszcza szkoły, które jezuici zakładali z pomocą wpływowych fundatorów. Były one dostępne również dla pochodzącej z rodzin innowierców młodzieży, która częstokroć w okresie nauki w jezuickich kolegiach dokonywała konwersji i powracała do wiary swoich przodków w Kościele Katolickim.
Od samego początku jezuici mieli surowy zakaz angażowania się w politykę. Zakaz ten stał się jeszcze bardziej wyraźny od rokoszu Zebrzydowskiego (1606). Po elekcji Zygmunta III na króla polskiego jezuici stali przy nim w chwilach powodzeń i niepowodzeń. Postrzegali w nim fundament stabilności kraju i rozwoju Kościoła. Popierając silną władzę królewską i alianse z katolickimi Habsburgami, narazili się magnaterii i szlachcie, czego znakiem był rokosz wojewody krakowskiego Mikołaja Zebrzydowskiego, notabene ich wychowanka w kolegium w Braniewie. Rokoszanie zarzucali jezuitom zbyt wielki wpływ na króla i popieranie interesów dworu austriackiego. Domagali się usunięcia jezuitów z dworu i wyjazdu z kraju jezuitów cudzoziemców, ograniczenia dotychczasowych fundacji kolegiów i zakazu tworzenia nowych. Rokosz Zebrzydowskiego dał impuls do powstania bogatej literatury antyjezuickiej.
Sól w oku władców
Kasatę Towarzystwa Jezusowego w 1773 r. należy umiejscowić w ogólnym kontekście historycznym tamtej epoki. Została ona poprzedzona wieloma atakami na jezuitów. Wśród najbardziej zaciekłych przeciwników jezuitów znaleźli się janseniści, zwolennicy poglądów bp. Corneliusa Jansena (1585 – 1638). Do potępienia jego tez przez Święte Oficjum w 1643 i 1653 r. przyczynili się jezuici, którzy wskazali na błędy doktrynalne w głównym dziele Jansena pt. Augustinus, wydanym pośmiertnie w 1640 r., traktującym o łasce w ujęciu św. Augustyna, biskupa Hippony. W obronie jansenistów wystąpił m.in. Blaise Pascal, autor wymierzonych w jezuitów niezwykle popularnych Prowincjałek.
Decydującym czynnikiem, który doprowadził do kasaty jezuitów, była akcja dworów burbońskich, które realizowały wspólną strategię przeciwko Towarzystwu Jezusowemu. Przedstawiciele rodu Burbonów, dynastii królewskiej wywodzącej się z Francji, panowali w katolickich krajach: Francji, Hiszpanii, Królestwie Neapolu i Sycylii, Księstwie Parmy i Piacenzy. Na ich dworach komenderowali oświeceni ministrowie, którzy przypuścili zmasowany atak na Towarzystwo Jezusowe. W 1759 r., w czasie rządów premiera markiza de Pombala, reprezentanta absolutyzmu oświeconego, jezuici zostali wydaleni z Portugalii. 5 marca 1762 r. paryski parlament rozpoczął obrady na temat jezuitów. W lipcu tegoż roku uznał on działalność Towarzystwa Jezusowego za szkodliwą dla interesów Francji i przygotował zarządzenie o usunięciu jezuitów, które król Ludwik XV podpisał dopiero w listopadzie 1764 r. Na mocy dekretu Karola III z 1 kwietnia 1767 r. wypędzono jezuitów z Hiszpanii, a z Królestwa Neapolu i Sycylii wygnano ich w listopadzie tegoż roku.
Misja
W Ameryce Południowej jezuici stworzyli dla Indian, wzorowane na wspólnotach pierwszych chrześcijan, redukcje paragwajskie. Dramat jezuitów oddanych całym sercem redukcjom paragwajskim oraz wbrew własnej woli uwikłanych w politykę państw kolonialnych: Hiszpanii i Portugalii ukazuje poruszający film z 1986 r. pt. Misja. Likwidacja redukcji paragwajskich przez państwa kolonialne wywołała kolejną falę ataków na zakon.
Wrogowie totalitarnych systemów
W okresie II wojny światowej Towarzystwo Jezusowe w Polsce, postrzegane przez niemieckiego okupanta jako elita intelektualna państwa i Kościoła katolickiego, poniosło ogromne straty osobowe. Pamięć o jezuitach utrwala biała marmurowa tablica w Bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa przy ul. Kopernika 26 w Krakowie. Zawiera ona nazwiska i imiona 74 jezuitów oraz miejsca ich śmierci i wiek. 25 maja 1969 r. przełożony generalny Towarzystwa Jezusowego o. Pedro Arrupe dokonał poświęcenia tablicy i powiedział m.in.: „Zakonnicy ci zginęli w ścisłej łączności ze swoim narodem, cierpieli podobnie jak wszyscy inni – za miłość do Boga i Ojczyzny”.
Po 1945 r. jezuici musieli się zmierzyć z materialistyczną i ateistyczną ideologią komunistyczną. Totalitarna władza traktowała ich jako wrogi element wobec nowego ustroju. Tę opinię wyraził w trakcie odprawy krajowej funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa jego szef – gen. Stanisław Radkiewicz, który uznał Kościół Katolicki za „najbardziej zorganizowaną reakcyjną siłę występującą przeciwko obozowi demokracji. To jest najpotężniejsza siła w Polsce, z którą my jeszcze żeśmy się nie zmierzyli. (...) Trzeba bić takiego wroga jak kler. Mamy bowiem do czynienia z przeciwnikiem bardziej wyrafinowanym, najlepiej umiejącym posługiwać się podstępem i tym wszystkim, co łączy się pod pojęciem jezuici”.
Jezuici przeciwstawiali się reżimowi komunistycznemu, który walczył z Kościołem Katolickim w Polsce i dążył do jego unicestwienia. Władze komunistyczne dokonywały aresztowań jezuitów i stawiały im nierzadko fałszywe zarzuty, m.in.: szpiegostwo na rzecz obcych państw (Watykan), głoszenie kazań uznanych za wrogie wobec państwa, aktywność w Sodalicjach Mariańskich, oszczerczy zarzut o handel zagranicznymi lekarstwami, pomoc represjonowanym w stanie wojennym członkom NSZZ „Solidarność”. W PRL-u co najmniej 31 jezuitów zostało skazanych na kary więzienia, a jeden z nich – ks. Władysław Gurgacz po pokazowym procesie został stracony za działalność podziemną 14 kwietnia 1949 r. w więzieniu na Montelupich w Krakowie. Dziesięć lat wcześniej, 10 listopada 1939 r., Niemcy osadzili tam 25 jezuitów aresztowanych w kolegium przy ul. Kopernika 26 w Krakowie.
W mowie pożegnalnej, poprzedzającej mękę i śmierć na krzyżu, Jezus dodawał odwagi swoim uczniom, ale także nie ukrywał przed nimi, że na świecie doznają prześladowań z powodu Jego imienia. Powiedział wprost: „To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16, 33).
