Kardynał Stefan Wyszyński pod lupą bezpieki pozostawał od objęcia funkcji ordynariusza lubelskiego w 1946 r. aż do śmierci w 1981 r.
Jego inwigilację zintensyfikowano po uzyskaniu przez niego godności prymasa Polski w 1948 r. Aparat represji interesował się każdym szczegółem jego życia codziennego, a zwłaszcza jego zamierzeniami jako głowy polskiego Kościoła. Był inwigilowany przy pomocy środków technicznych (np. podsłuchów) oraz agentury, którą udało się bezpiece, niestety, pozyskać również w jego najbliższym otoczeniu. Wobec kard. Wyszyńskiego stosowano również bardziej wyrafinowane działania – próbowano skłócić go z jego otoczeniem, a szczególnie z innymi hierarchami. Posuwano się również do prowokacji, takich jak np. kolportowanie w Watykanie memoriałów mających stawiać prymasa w złym świetle.
Sprawa „Prorok”
Inwigilacje i działania operacyjne wobec kard. Wyszyńskiego po objęciu przez niego funkcji metropolity warszawskiego i gnieźnieńskiego prowadzono w ramach sprawy obiektowej o kryptonimie „Prorok”. Była to najwyższa kategoria rozpracowania. Funkcjonariusze bezpieki śledzili dzień w dzień każdy krok Prymasa Tysiąclecia, rejestrowali każde jego wystąpienie i wypowiedź, sporządzali kolejne notatki, analizy i charakterystyki prymasa, zbierali doniesienia agentów. W efekcie powstała obszerna dokumentacja – pomnik Wyszyńskiego. Łącznie 29 tomów, zawierających kilka tysięcy kart. W nocy z 25 na 26 września 1953 r. kard. Stefan Wyszyński został przez władze PRL pozbawiony wolności na 3 lata. Przetrzymywany w odosobnieniu poddany był całodobowej inwigilacji, przy wykorzystaniu podsłuchów, strażników wywodzących się z Urzędu Bezpieczeństwa oraz agentury. Najważniejszymi źródłami wiedzy UB w tym czasie byli jego współwięźniowie złamani przez bezpiekę: ks. Stanisław Skorodecki i s. Leonia Graczyk.
Pełna treść tego artykułu
w wersji drukowanej (zamów telefonicznie 34 369 43 51 lub mailowo kolportaz@niedziela.pl)
lub zamów e-wydanie.
