Betlejem to najbardziej znana z tysięcy, a może nawet milionów małych miejscowości świata. Powód jest oczywisty. Właśnie w tej, znanej do tej pory niewielu, miejscowości z Maryi z Nazaretu narodziło się Dziecię, któremu na imię dano Jezus. Początkowo niewielu zdawało sobie sprawę z doniosłości tego wydarzenia. Pierwszymi świadkami byli pasterze wypasający w pobliżu swoje stada. Raczej nie uświadamiali sobie znaczenia tej chwili. Wszystko wskazuje na to, że kierowała nimi zwykła ciekawość. Nadal było to jednak zjawisko lokalne. Charakteru globalnego nadała mu dopiero wizyta Mędrców ze Wschodu. Choć byli uczeni, to też nie wiadomo, czy w pełni zdawali sobie sprawę z tego, jak ważnej dla dziejów świata chwili są świadkami. Podążyli jedynie za gwiazdą. Tradycja podpowiada nam, że jednak mieli tę świadomość, i dlatego ich relikwie czcimy po dziś dzień w kolońskiej katedrze.
Skąd się wziął kult relikwii? Jego początki, przynajmniej jeśli chodzi o męczenników, sięgają połowy II wieku po Chrystusie. W 156 r. na terenie dzisiejszej Turcji zamęczono św. Polikarpa. Był już człowiekiem starym. Nie chciał oddać czci bóstwom. Próbowano go nakłonić, aby wykonał tylko gest, nawet bez wewnętrznego przekonania, po to, by wypełnić cesarskie prawo. Nie dał się przekonać. W tej sprawie, w sprawie wiary w Boga, który stał się człowiekiem i przyszedł na świat w Betlejem, był człowiekiem zero-jedynkowym. Nie widział tu miejsca na zgniłe kompromisy. Jego doczesne szczątki zebrali współbracia w wierze i przechowywali ze czcią. Uważa się ten czas za początek kultu relikwii.
Wyjątkowe są relikwie związane z ziemskim życiem Pana Jezusa. Na myśl przychodzą tu przede wszystkim relikwie Męki Pańskiej, fragmenty Krzyża Świętego rozsiane po całym świecie, Całun Turyński, Chusta z Manoppello i wiele innych. O relikwiach betlejemskich, związanych z Bożym Narodzeniem, mówi się mniej. Nie tylko dlatego, że ich wiarygodność pozostaje mniej pewna. Czcimy jedynie kilka desek żłóbka w Bazylice Santa Maria Maggiore w Rzymie i jeszcze mniej znane pieluszki Pana Jezusa w katedrze w Akwizgranie.
Oczywiście, dotknąć ich nie można. Jedynie zobaczyć. Zresztą nie ma to większego znaczenia. Nie są celem samym w sobie. Ich rolą jest tylko pomóc w wierze.
