Na wschodnim krańcu Podlasia, w prostej linii zaledwie 15 km od granicy z Białorusią, leżą niewielkie Milejczyce, do których wiernych z całej Polski przyciąga wizerunek Serca Jezusa Dobrego Pasterza.
Milejczyce – niegdyś miasto królewskie, a dziś niewielka gminna osada – mają bogatą przeszłość, o czym świadczy kilka budowli sakralnych różnych religii: kościół, cerkiew i nieczynna już synagoga. Różnorodność etniczna i wyznaniowa nie przeszkadzała jednak w szerzeniu się od połowy XVIII wieku kultu Najświętszego Serca Jezusa wśród wiernych obu obrządków chrześcijańskich, także gdy w 1839 r. miejscowi unici zostali odgórnie przepisani na prawosławie i włączeni do Cerkwi rosyjskiej.
Ikonografia Serca Jezusa
Nabożeństwo do Serca Jezusowego wyodrębniło się z kultu Pięciu Ran Chrystusa. Intensywniej zaczęło się rozwijać w XVII wieku. Powszechne jest przekonanie, że zawdzięczamy to objawieniom św. Marii Małgorzaty Alacoque. Niewątpliwie miały one duże znaczenie, ale już przed pierwszą wizją francuskiej mistyczki o. Kasper Drużbicki, jezuita z Poznania, wydał traktat i modlitewnik o kulcie Serca Bożego.
W polskim środowisku to nabożeństwo łączono z ideą Chrystusa jako Dobrego Pasterza, co wprost oddaje obraz z Milejczyc. Ikonograficzne przedstawienie niosącego owieczkę Jezusa z gorejącym Sercem oraz mocne podkreślenie Jego ran na dłoniach łączy średniowieczne korzenie z myślą polskich kaznodziejów XVII wieku i nawiązuje do objawień świętej wizytki z Paray-le-Monial. Czas powstania malowidła, tj. przełom XVII i XVIII wieku, pozwala uznać je za najstarsze tego typu w Polsce, a być może i na świecie. Są, oczywiście, starsze wizerunki, ale ukazują one samo Serce Jezusa. Właśnie taki obraz czciła i propagowała św. Maria Małgorzata. Przedstawienia postaci Chrystusa z gorejącym Sercem o niewątpliwej wcześniejszej datacji nie udało się dotychczas odnaleźć ani w Polsce, ani poza jej granicami.
Serce Jezusa Dobrego Pasterza
W określeniu czasu powstania malowidła kluczowe znaczenie mają ustalenia nieżyjącej już Joanny Polaskiej z Warszawy, cenionej konserwator i rzeczoznawcy dzieł sztuki, która podczas renowacji zabytku w 2019 r. stwierdziła, że wykonano go w końcu XVII lub na początku XVIII wieku.
Nieznany jest autor wizerunku, chociaż kilka poszlak wskazuje na jezuickiego malarza, zmarłego w 1717 r. w pobliskim Drohiczynie. Dzieło dobrego, lecz przeciętnego pędzla, wykonano techniką olejną na lnianym płótnie. Całość utrzymana jest w ciemnej tonacji z rozjaśnioną postacią Zbawiciela, ukazanego frontalnie, z twarzą zwróconą w prawą stronę, w kierunku głowy owieczki niesionej na ramionach. Czerwony kolor szaty oznacza godność królewską Chrystusa i cierpienie Jego ludzkiej natury, a niebieski płaszcz wskazuje na Boską naturę, „okrywającą” człowieczeństwo, oraz godność wiecznego Kapłana. Odsłonięte, gorejące i oplecione cierniem Serce – symbol nieskończonej miłości Boga do człowieka – jest prawie w samym centrum.
Obraz pierwotnie był większy. Do obecnych rozmiarów (151 cm na 92 cm) został przycięty później. Pośrednie informacje wskazują, że pierwotnie znajdował się w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Siemiatyczach, skąd w połowie XVIII wieku przeniesiono część wyposażenia do niemal pustej świątyni w Milejczycach. W bocznej nastawie ołtarzowej po prawej stronie, w której wizerunek jest do dzisiaj, został umieszczony w miejsce innego ok. 1765 r., kiedy to w Polsce (jako pierwszym kraju na świecie) zostało wprowadzone święto Najświętszego Serca Jezusa.
Cuda i łaski
Od chwili umieszczenia w ołtarzu obraz cieszył się wielką czcią. Jej wyrazem były srebrne korony, zdobiące do 1866 r. głowy Zbawiciela i owieczki. Na ołtarzu zawieszano też dziękczynne wota. W połowie XIX wieku w niedziele i święta lud, niezależnie od obrządku i wyznania, gromadził się w kościele o godzinie 15.00, aby śpiewać Godzinki o Najświętszym Sercu Jezusa. Do słynącego cudami miejsca przybywali nie tylko katolicy obu obrządków, ale także prawosławni z Białorusi i Ukrainy.
Kult nie ustał nawet wtedy, gdy władze carskie zlikwidowały tutejszą parafię katolicką, a kościół zamieniono na świątynię prawosławną. Przepisy cerkiewne zakazywały umieszczania na ikonach Serca Jezusa, dlatego wykonano złoconą zasłonę z drewna lipowego z otworami na twarz i ręce Zbawiciela oraz głowę owieczki. Według świadectw, człowiek, który zakrył Serce Jezusa, stracił wzrok i spadło na niego wiele nieszczęść, on sam odbierał to jako karę za jego czyn. Zasłona po pewnym czasie została zdjęta przez ludność prawosławną. Jej tłumny udział w świętowaniu odpustu nie ustał po odzyskaniu świątyni przez katolików i utrzymywał się aż do lat 70. XX wieku.
Powrót pielgrzymek i łask
Trzy lata po zwróceniu świątyni – 2 lipca 1920 r. – modlił się tu bł. Jerzy Matulewicz, wielki czciciel Serca Bożego, który rok później przywrócił do istnienia parafię w Milejczycach. Przez dekady notowano kilkuset pątników rocznie, ale już pod koniec XX wieku rzadko kto przybywał z modlitwą przed ten obraz.
Sytuacja zmieniła się niemal błyskawicznie po renowacji wizerunku. Zbiegło się to w czasie z odnalezieniem przez piszącego te słowa w Archiwum Diecezjalnym w Drohiczynie świadectw o doznawanych tu łaskach, o czym został poinformowany ks. Jarosław Rosłon, miejscowy proboszcz. Wkrótce przybyła tu do obrazu zrozpaczona rodzina, która prosiła o modlitwę w intencji dziecka, którego życie było zagrożone. Dziecko jest zdrowe i niektórzy lekarze stwierdzili nawet, że stał się cud. A potem przychodziły kolejne osoby z prośbą lub podziękowaniem, najpierw indywidualnie. W 2023 r. podczas trzydniowych uroczystości odpustowych ku czci Najświętszego Serca przybyszła pierwsza zorganizowana piesza pielgrzymka z parafii św. Andrzeja Boboli w Siemiatyczach. Dziś przybywają tu ludzie z różnych parafii, pieszo i różnymi środkami lokomocji, z Polski i innych krajów.
