Mimo że jego pontyfikat trwał dość krótko, zaledwie pięć lat, to odmienił oblicze Rzymu pogrążonego w przestępczości i rozpuście.
Kiedy kard. Felice Peretti wstępował na tron Piotrowy, przyjmując imię Sykstus V, Wieczne Miasto było zaledwie cieniem swej dawnej świetności. Po zniszczeniach dokonanych przed 58 laty przez luterańskich lancknechtów w czasie Sacco di Roma nadal podnosiło się ze zgliszczy – wielu mieszkańcom ówczesnej Europy Rzym w tym czasie bardziej przypominał siedlisko zbirów i towarzyszących im prostytutek, kryjących się w ruinach antycznych budowli, niż stolicę Państwa Kościelnego. O skali przestępczości w Rzymie wiele mówi opinia, krążąca w niemal całej Europie – mawiano, że na jednego uczciwego Rzymianina przypada co najmniej jeden bandyta. W stwierdzeniu tym nie było wiele przesady, wszak z racji braku bezpieczeństwa Rzym nie należał w tym czasie do chętnie wybieranych destynacji. Złą sławę Wiecznego Miasta miał zmienić dopiero pontyfikat Sykstusa V – zastosowane przez niego środki wielu przypominały te, których nie powstydziłby się Drakon, słynny ateński prawodawca z VII wieku przed Chr.
Wieśniak inkwizytorem WenecjI

Pełna treść tego artykułu
w wersji drukowanej
lub w e-wydaniu.