Historia idei

Manicheizm. Nieśmiertelna herezja?

Ks. dr Mariusz Bakalarz
Prezes Instytutu NIEDZIELA, doktor prawa kanonicznego, Redaktor naczelny portalu niedziela.pl

Od swych początków Kościół nieustannie mierzył się z rodzącymi się poglądami teologicznymi, które uznawano za herezje, czyli nauki błędne, sprzeczne z powszechnie przyjętą doktryną. Herezje te zwykle dotyczyły kwestii dogmatów wiary, sakramentów, zasad moralności. Tymczasem od siedemnastu wieków chrześcijaństwo zmaga się nadal z herezją, która nie tylko nie powstała w Kościele, ale jej twórca właściwie nawet nie był chrześcijaninem.

Manicheizm nazwę bierze od swego twórcy, niejakiego Maniego. Urodził się on w 216, a zmarł w 274 lub 277 r. w pobliżu Seleucji – Ktezyfonu na obszarze dzisiejszego Iraku. Jego ojciec był członkiem żydowsko-chrześcijańskiej sekty elkazaitów, a matka była pochodzenia partyjskiego. Już samo środowisko rodzinne było istną mieszanką religijno-kulturową. Mani wychował się w heterodoksyjnym środowisku w Babilonie. Społeczność elkazaitów była rzekomo żydowsko-chrześcijańska, ale miała mocne cechy gnostyckie. W wieku 12 i 24 lat Mani miał mieć wizje „niebiańskiego bliźniaka” (syzygosa), wzywającego go do opuszczenia sekty jego ojca i głoszenia prawdziwego przesłania Jezusa w nowej ewangelii. Posłuszny temu poleceniu Mani udał się do Indii, gdzie studiował hinduizm i jego różne filozofie, a także buddyzm. W 242 r. Mani powrócił do swej ojczyzny i udał się do władcy Persji – Szapura I, któremu zadedykował swoje jedyne dzieło napisane w języku perskim, znane jako Shabuhragan. Monarcha nie nawrócił się jednak na manicheizm i pozostał zaratusztrianinem (tradycyjna religia Iranu), ale z życzliwością odnosił się do nauk Maniego, które łączyły chrześcijaństwo, buddyzm i zaratusztrianizm, i przyjął go na swój dwór. Sukces miały zapewnić Maniemu spektakularne cuda, jak lewitacja, teleportacja i uzdrawianie, co pomogło mu zyskać zwolenników wśród irańskiej elity. Wsparcie Maniemu okazywał także następca Szapura – Hormizd I, który panował tylko przez rok. Kolejny władca jednak – Bahram I, zwolennik radykalnego reformatora zaratusztriańskiego, Kartira, rozpoczął prześladowania manichejczyków. Uwięził także Maniego, który zmarł w więzieniu w ciągu miesiąca. Zwolennicy Maniego stworzyli legendę o jego śmierci przez ukrzyżowanie jako analogię do ukrzyżowania Jezusa. Istnieje także wersja, że został obdarty ze skóry, a jego ciało zawieszono nad główną bramą wielkiego miasta Gundeshapur. Bardziej prawdopodobne jest, że jego ciało zostało okaleczone przez pośmiertną dekapitację, a jego głowa wystawiona na widok publiczny. Postacią, którą trzeba wspomnieć mówiąc o manicheizmie, jest św. Augustyn z Hippony, który w swej młodości, pod koniec IV wieku, był wyznawcą tej doktryny. Ujął go początkowo racjonalny charakter manicheizmu, w którym szukał odpowiedzi na przyczynę zła w świecie, rozumianego przede wszystkim jako pożądliwość w człowieku, jednak nawet wytrawna krytyka manicheizmu dokonana przez niego nie sprawiła, że idee te zaniknęły.

Śmierć to nie koniec...

W przypadku większości inicjatorów nowych poglądów, sekt, szkół filozoficznych, zwłaszcza tak zawiłych i będących mieszanką różnych tradycji, idee umierały wraz z ich twórcami. W przypadku Maniego jego dzieło miało się w pełni rozwinąć dopiero po jego śmierci. Sukces manicheizmu miał leżeć w jego uniwersalności, ponieważ poglądy Maniego łączyły nauki chrześcijaństwa, zaratusztrianizmu, buddyzmu, marcjonizmu, judaizmu hellenistycznego i rabinicznego, ruchów gnostyckich, religii babilońskich i innych religii Mezopotamii oraz innych pogańskich kultów misteryjnych. Kluczowym motywem jest dualizm dobra i zła, zamkniętych w odwiecznej walce, co też było ideą obecną w wielu wschodnich nurtach religijnych, którą Mani celowo zapożyczył. W wieku ok. dwudziestu lat Mani uznał, że zbawienie jest możliwe przez edukację, wyrzeczenia, post i czystość. Według Al-Biruniego, irańskiego uczonego z X wieku, Mani twierdził, że jest on Parakletem obiecanym w Nowym Testamencie i Ostatnim Prorokiem. Chociaż jego religia nie była ściśle ruchem chrześcijańskiego gnostycyzmu we wcześniejszej formie, Mani ogłosił się „apostołem Jezusa Chrystusa”, a istniejąca poezja manichejska często wychwala Jezusa i Jego Matkę, Maryję, z najwyższym szacunkiem. Tradycja manichejska twierdzi również, że Mani był reinkarnacją różnych postaci religijnych, w tym Jezusa, Zaratusztry i Buddy. Wyznawcy Maniego byli zorganizowani w strukturze podzielonej na klasę „wybranych” i „słuchaczy”. Tylko wybrani są zobowiązani do ścisłego przestrzegania praw, podczas gdy słuchacze dbają o nich, mając nadzieję, że staną się wybranymi po reinkarnacji.

Nowe odsłony manicheizmu

skrot data="2025-09-31"]

Chociaż manicheizm rozwijał się przede wszystkim pośród wyznawców religii wschodnich, jego wpływy przeniknęły także do chrześcijaństwa. Przykładem takiego zjawiska jest interesujący przypadek paulicjan – sekty, która powstała pośród chrześcijan ormiańskich ok. VII wieku. Doktryna paulicjan opierała się na wierze w dwie Zasady: Istotę Niebiańską, Trzy Osoby w Jednym oraz w Stwórcę – Demiurga, który stworzył świat materialny i ma nim władać aż do jego końca, kiedy to władzę obejmie Istota Niebiańska. Nie oddawali religijnego kultu Maryi, uznając, że Chrystus jedynie przeszedł przez Nią „jak przez kanał”, a sama Maryja nie była dziewicą, współżyła z Józefem i z tego związku narodziły się dzieci. Nie przyjmowali także sakramentów, które były dla nich pustym rytuałem. Jako zwolennicy doketyzmu nie czcili krzyża, twierdząc, że Chrystus zmarł na nim tylko pozornie. Odrzucali również Stary Testament, a z Nowego uznawali Ewangelie, Listy św. Pawła, List św. Jakuba, Listy św. Jana i św. Judy. Paulicjanie nie uznawali także hierarchii kościelnej i nie posiadali konsekrowanych świątyń, a wynikało to z całkowitego odrzucenia przez nich kultu obrazów i relikwii. Źródła mówią także o swoistej przebiegłości paulicjan, przejawiającej się choćby w tym, że wolno im było udawać ortodoksyjnych chrześcijan, czyli np. przyjmować sakramenty lub uczestniczyć w nabożeństwach, jeśli miało im to pomóc w uniknięciu prześladowań. Część źródeł twierdzi, że paulicjanie nie mieli kapłanów, tylko tzw. ministrów i notariuszy, którzy mieli się niczym nie różnić od ludzi świeckich, ale świadectwa o obrzędach i inicjacjach, przy których nadawano imiona uczniów św. Pawła Apostoła, wskazują, że istnieli wśród nich jacyś liderzy duchowi, nauczyciele, wtajemniczeni w wyższe prawdy wiary.

Podobne założenia wyznawali bogomili, czyli wyznawcy doktryny powstałej w X wieku w Bułgarii jako sprzeciw wobec ówczesnej rzeczywistości religijnej i politycznej. System religijny bogomiłów oparty był na dualizmie manichejskim i polegał na wyodrębnieniu dwóch przeciwstawnych sobie sił: duszy (dobrej) i materii (złej). Świat materialny miał zostać stworzony przez Szatana (Satanaela), a świat duchowy przez dobrego Boga. Według nich, pierwotnie istniał jedynie samotnie panujący Bóg, a Syn Boży i Duch Święty istnieli w Nim jako emanacje. Bóg następnie zrodził dwóch synów, pierworodnego Satanaela i Logosa (Chrystusa). Satanael był gospodarzem niebieskim, jednak zbuntował się przeciw Ojcu i został wygnany wraz z niektórymi aniołami. Chcąc mieć własne królestwo, stworzył świat materialny wraz z nowym niebem. Ulepił pierwszego człowieka i poprosił Boga o tchnienie weń życia – na mocy tego układu człowiek miał być wspólną własnością Boga i Satanaela. Bóg tchnął życie w Adama oraz w Ewę (według innych źródeł – Satanael wykradł duszę Bogu i włożył ją do ciała ludzkiego przez usta). Następnie Satanael uwiódł Ewę, z którą spłodził Kaina oraz Kalomenę (Adam spłodził z Ewą Abla i Seta). Bóg, chcąc jednak uratować dusze ludzkie, zesłał na świat swojego drugiego syna, Logosa. Jezus „wniknął w ciało dziewicy przez jej ucho, przybrał w nim cielesną formę, po czym wyłonił się tą samą drogą. Dziewica niczego nie spostrzegła, lecz odnalazła Go jako niemowlę w jaskini w mieście Betlejem. Żył i nauczał, a stworzywszy pozory własnej śmierci, mógł zstąpić do Piekieł i okiełznać Satanaela, odebrawszy mu boski przyrostek «el» (pozostał jedynie Satan), a następnie powrócił do Boga”. Odrzucali oni Stary Testament (ponieważ opisywał dzieje stwórcy świata materialnego, którym według bogomiłów był Szatan) z wyjątkiem Księgi Psalmów i ksiąg proroków, a opisane w Nowym Testamencie cuda Jezusa uznawali wyłącznie za alegorie. Negowali Kościół instytucjonalny, ale tworzyli własne struktury, odrzucali sakramenty (dopuszczali jedynie chrzest z ducha przez położenie Ewangelii św. Jana na głowę), kult ikon i szczególnie znienawidzonych krzyży. Odrzucali również wiarę w zmartwychwstanie ciał, kult świętych, rytuały oraz liturgię (oprócz modlitwy Ojcze nasz odmawianej 120 razy dziennie). W konsekwencji uznania, że świat materialny jest dziełem Satanaela (złego Boga), bogomili odrzucali także takie przejawy materializmu, jak spożywanie mięsa i picie wina, odradzali zawieranie małżeństwa i nakazywali życie w ścisłej ascezie. Dzielili się na trzy grupy: „doskonałych”, „słuchaczy” oraz „wierzących”. Do każdej z nich stosowały się odrębne przepisy, różniące się stopniem surowości. Tak więc „doskonali” zobowiązani byli do ścisłej ascezy, dbałości o gminę oraz nauczania. Kierowali oni gminą, stanowiąc zarazem jej starszyznę i apostołów.

Nic nowego

Wydawałoby się, że manicheizm jest jedną z tych doktryn, których w historii było wiele, które w swoim czasie spowodowały zamęt i religijne konflikty, ale są już tylko hasłami w kościelnych encyklopediach. Wydawałoby się... Tymczasem wiele z nauk, wobec których Kościół zajął jasne stanowisko, a nawet wprost potępił je jako błędne, żyje nadal w myśleniu, a nawet w pobożności. Manichejski dualizm mocno przeciwstawia sobie ciało i duszę jako elementy sprzecznych wobec siebie rzeczywistości materialnej i duchowej. Nawet w tekstach religijnych zdarza się mówić tak, jakby jedynie dusza miała być domeną Boga i jako taka tylko być przedmiotem zbawienia, zaś ciało miałoby być jedynie jakimś nośnikiem duszy, podlegającym grzesznym słabościom i przeznaczonym do rozpadu. A Kościół uczy nas w Katechizmie (nr 990): „Pojęcie «ciało» oznacza człowieka w jego kondycji poddanej słabości i śmiertelności. «Zmartwychwstanie ciała» oznacza, że po śmierci będzie żyła nie tylko dusza nieśmiertelna, ale że na nowo otrzymają życie także nasze «śmiertelne ciała» (Rz 8, 11)”. Podobnie pokutuje także iście manichejskie pojmowanie cielesności w aspekcie seksualności człowieka. Tutaj trzeba zauważyć ogromny wkład św. Jana Pawła II, który jeszcze w czasach krakowskich ujął chrześcijańskie spojrzenie na tę kwestię w swym dziele Miłość i odpowiedzialność. Podobnie dziś pośród osób deklarujących się jako chrześcijanie, nawet głęboko wierzący, znajdujemy ludzi selektywnie podchodzących do prawd wiary, interpretujących zasady wiary w kluczu materialistycznym albo praktykujących synkretyczne łączenie z chrześcijaństwem elementów innych religii. Wielu kaznodziejów i liderów religijnych do tego stopnia przeakcentowuje nauczanie o Szatanie, że wydaje się on co najmniej równym Bogu przeciwnikiem, a świat – manichejską areną walki obu tych przeciwników. Jak widać, manicheizm nadal żyje swym nieustannym wypaczaniem spojrzenia na Boga, człowieka i świat.

Niedziela. Magazyn 8/2025

Dystrybucja

W parafiach

W wersji elektronicznej

Zamów e-wydanie

Archiwum