Cenzura kościelna określana jest przez współczesnych jako złowrogi aparat walki z nauką i odmiennymi poglądami, a wszechobecna cenzura świecka jest traktowana jako zwyczajny element życia publicznego. Ale jest jedna różnica między nimi, której nie da się zakwestionować.
Nie ma dyskusji o Mikołaju Koperniku, w której nie podejmowano by z emfazą, że Kościół wpisał jego dzieło na Indeks ksiąg zakazanych, nie ma rozmowy o astronomii bez histerii na temat rzekomo dramatycznego losu Galileusza, którego Kościół miał zwalczać. Z drugiej strony, nawet pogłębione spojrzenie na cenzurę w czasach zaborów, a nawet w PRL zawiera spostrzeżenia, że może miała ona i dobre strony, skoro w polskim kodzie kulturowym wytworzyła język metafor i czytania „między wierszami”. Te absurdy dotyczące cenzury to jedynie odbicie poglądów politycznych, w których każde działanie Kościoła jest demonizowane, a w świeckich procesach politycznych szuka się odcieni szarości i unika twardych ocen pewnych grup politycznych. Ale właśnie ze względu na tę asymetrię oceny różnych cenzur warto się zmierzyć z tym zjawiskiem i odpowiedzieć sobie na pytanie, która cenzura co oznaczała.
cenzura kościelna i cenzura świecka

Pełna treść tego artykułu
w wersji drukowanej
lub w e-wydaniu.