Boże miejsca

Jak powstawało polskie Monte Cassino?

Józefina Korpyś
Redaktor

Opactwa w Tyńcu i Mogilnie są niemymi świadkami tysiącletniej historii naszego państwa. Co mogą „powiedzieć” o najdawniejszych dziejach Polski?

Nie minęło wiele czasu od przyjęcia przez dwór Mieszka I chrześcijaństwa, a do Polski zaczęli trafiać benedyktyni. Prawdopodobnie towarzyszyli już księżniczce Dobrawie, a to by oznaczało, że zakonnicy byli w pewnym sensie akuszerami polskiego chrześcijaństwa. Stanowili awangardę duchowieństwa i warstwy intelektualnej w świeżo schrystianizowanym państwie. Charakterystyczny czarny habit nosili pierwsi polscy biskupi Jordan i Unger, benedyktynem był też św. Wojciech, którego męczeństwo tak mocno wpłynęło na świadomość Polaków, jak również grupa Pięciu Braci Męczenników, będących pierwszymi męczennikami Polski. Synowie św. Benedykta nie ograniczali się do modlitw; byli misjonarzami, później zajmowali się szpitalnictwem, prowadzili szkoły, propagowali nową kulturę agrarną. Bytność garstki mnichów – nawet najświatlejszych jak na standardy ówczesnej epoki – w państwie Piastów nie od razu przekładała się jednak na powstanie klasztorów. Według tradycji, ich klasztory funkcjonowały już za panowania Bolesława Chrobrego w Poznaniu, Międzyrzeczu i Łęczycy, ale nie przetrwały długo. Kolejna fala benedyktynów napłynęła do Polski po 1039 r. i to z nią związane jest powstanie benedyktyńskich klasztorów, które przetrwały próbę czasu – mowa o opactwach w Tyńcu i Mogilnie.

Pełna treść tego artykułu w wersji drukowanej
lub w e-wydaniu.

Niedziela. Magazyn 2/2023

Dystrybucja

W parafiach

W wersji elektronicznej

Zamów e-wydanie