
W epoce średniowiecznej christianitas edukacja była całkowicie w gestii Kościoła. Nie mogło być inaczej, skoro to z inicjatywy i pod auspicjami Kościoła organizowana była wówczas cała sieć szkolnictwa – począwszy od szkół parafialnych, katedralnych, po uniwersytety.
L udzie średniowiecza doskonale wiedzieli, że ku kontemplacji odwiecznej Prawdy człowiek – mówiąc językiem encykliki Fides et ratio św. Jana Pawła II – wznosi się na dwóch skrzydłach: wiary i rozumu. Kolejne fale rewolucji uderzające – począwszy od epoki nowożytnej – w cywilizację christianitas nie tylko negowały tak charakterystyczne dla niej „szczęśliwe syntezy” wiary i rozumu, prawdy i wolności (Benedykt XVI), ale w wymiarze społecznym i politycznym oznaczały systematyczny wzrost roli i znaczenia państwa, które stopniowo rozszerzało swoje kompetencje na pola dotychczas przed nim zamknięte.
Reformacja i oświecenie na drodze do upaństwowienia szkoły
Ten trend zapoczątkowała reformacja protestancka. Odrzucenie przez Marcina Lutra oraz innych „reformatorów” katolickiej nauki o sakramentach, a więc zanegowanie m.in. sakramentalnego charakteru małżeństwa, miało swoje konsekwencje ustrojowe. Odtąd np. w odniesieniu do prawa rodzinnego to nie instytucje kościelne, ale państwowe miały głos decydujący. W szkołach nadal dominowała kadra wywodząca się z protestanckiego duchowieństwa, ale skoro to władca świecki był zwierzchnikiem poszczególnych wspólnot protestanckich jako ich summus episcopus, to i pastorzy nauczający w szkołach występowali w zasadzie jako państwowi urzędnicy.

Pełna treść tego artykułu
w wersji drukowanej
lub w e-wydaniu.