Bardzo popularne w ostatnich latach zrobiły się różnorakie rankingi. Gdyby ktoś pokusił się o zrobienie rankingu cudów Jezusa, to jestem przekonany, że na pierwszym miejscu uplasowałby się cud Jego zmartwychwstania.
Jezus podczas swego ziemskiego życia dokonał wielu cudów, te zaś nie skończyły się wraz z Jego odejściem, lecz dzieją się nadal. Są one dla nas wyraźnymi śladami Jego istnienia. Śladami, które utwierdzają nas w wierze. Współczesne cuda nie ograniczają się „tylko” do niewytłumaczalnych medycznie uzdrowień. Czasem dotyczą tak niecodziennych zjawisk jak tzw. cuda eucharystyczne. Te zaś – mówiąc fachowym, teologicznym językiem – są fizycznymi manifestacjami teologicznego rdzenia naszej wiary.
W Wielkiej Karcie Cudów Eucharystycznych, przechowywanej w Musée du Hiéron w Paray-le-Monial, we francuskiej Burgundii (znajduje się tam założone w 1880 r. Muzeum Eucharystyczne) wymienione są 132 cuda eucharystyczne, jest ich jednak znacznie więcej. Licząc od 750 r. (czyli od cudu we włoskim Lanciano), w różnych miejscach na świecie odnotowano ich już ponad 160 – a mówię tu tylko o Kościele katolickim. Należy bowiem wspomnieć, że również w siostrzanym Kościele prawosławnym miały one niejednokrotnie miejsce (głównie w XV i XVI wieku).
Grzyby i bakterie vs cud

Pełna treść tego artykułu
w wersji drukowanej
lub w e-wydaniu.