Dlaczego dynamiczny wzrost emigracji z ziem polskich do Stanów Zjednoczonych w ostatnich dekadach XIX wieku doprowadził do schizmy i powstania Polskiego Narodowego Kościoła Katolickiego?
Emigranci z ziem polskich – tak duchowni, jak i świeccy – coraz bardziej zdawali sobie sprawę ze swojej liczebności względem ogółu katolików w USA, gdyż co ósmy spośród nich był Polakiem. Jednakże w żaden sposób nie przekładało się to na ich reprezentację w gronie episkopatu amerykańskiego. W następstwie podobnych przyczyn wewnątrz Kościoła w USA zaistniało zjawisko tzw. parafii niezależnych, w oparciu o grupy etniczne, na podstawie odrzucenia jednego z głównych postanowień I Synodu Plenarnego Kościoła amerykańskiego, który odbył się w Baltimore w 1829 r. Uchwalono na nim, że do diecezji nie może być przyjęta parafia, jeśli dokument własności budynku kościelnego nie będzie zapisany na ordynariusza. Pozostawiono wprawdzie urząd trustees (radni ds.gospodarczo-organizacyjnych), ale mieli oni być mianowani przez proboszcza lub biskupa, a nie oddolnie przez wiernych, i mieli pełnić wobec duchowieństwa tylko funkcję doradczą i wspomagającą. Polacy świeccy, silnie związani z katolicyzmem, w przypadku konfliktów na linii parafia – władza kościelna swego buntu przeciw „obcym”, amerykańskim biskupom nie przenosili na płaszczyznę doktrynalną i nie przechodzili do struktur protestanckich. Narastający opór znalazł ujście właśnie w powstawaniu tzw. parafii niezależnych – niechcących poddać się jurysdykcji miejscowych biskupów. Pierwsze takie parafie uformowały się w Buffalo – z ks. Stefanem Kamińskim na czele i w Chicago – pod przewodnictwem ks. Antoniego Kozłowskiego. Największe jednak znaczenie miał ośrodek w Scranton z ks. Franciszkiem Hodurem, który z czasem dał początek Polskiemu Narodowemu Kościołowi Katolickiemu.
Buntownik
Pełna treść tego artykułu
w wersji drukowanej (zamów telefonicznie 34 369 43 51 lub mailowo kolportaz@niedziela.pl)
lub zamów e-wydanie.
