W czasie rozprawy sądowej Poncjusz Piłat dwukrotnie uniewinnił Jezusa i robił wszystko, co mógł, by go nie skazać na śmierć. Pod presją tłumu i szantażu ze strony arcykapłanów uległ, wiedząc, że w świetle prawa skazuje na śmierć niewinnego Człowieka – mówi prof. Marcin Wielec, ekspert prawa karnego z UKSW.
Artur Stelmasiak: Czym dla profesora prawa jest proces sprzed 2 tys. lat, w którym skazany na śmierć został Jezus Chrystus?
PROF. MARCIN WIELEC: Bez względu na to, czy jest się osobą wierzącą, czy nie, proces Jezusa z Nazaretu jest jednym z najważniejszych wydarzeń w dziejach świata. Dziś trudno wyobrazić sobie naszą europejską cywilizację, kulturę, etykę oraz współczesne prawo bez całej spuścizny chrześcijańskiej. To także najważniejszy i najgłośniejszy proces w historii i jako taki poddaje się analizie jurydycznej pod kątem zastosowanego prawa karnego i procedury karnej. Proces ten cieszy się zainteresowaniem specjalistów wielu dziedzin prawa, a ja bardzo często na zajęciach ze studentami z prawa karnego wprowadzam ten temat specjalnie przed Wielkanocą. Nawet jeżeli ktoś jest niewierzący, to zastanowi się i pozna tę bardzo ciekawą rozprawę z perspektywy historii i prawa.
Jezus był sądzony przez dwa systemy prawne przed Piłatem oraz przed ówczesnym żydowskim sądem najwyższym, czyli przed Sanhedrynem. Czy zgodzi się Pan Profesor z opinią, że w latach 30. naszej ery prawo rzymskie oraz prawo żydowskie to były dwa najnowocześniejsze systemy prawne na świecie?
Prawo żydowskie, oparte w dużym stopniu na Dekalogu i tradycji, bardzo dobrze chroniło ludzkie życie i miało wiele zabezpieczeń przed ewentualnymi nadużyciami. Było oparte na monoteistycznym judaizmie, który był wówczas najnowocześniejszą religią na świecie. W tym samym czasie w Europie mieliśmy przecież jedynie różne mitologie, którymi człowiek próbował sobie wytłumaczyć świat, ale nie niosły one ze sobą takiego potencjału etycznego. Prawo rzymskie natomiast było najbardziej rozwiniętą formą systemu prawnego, z której wywodzą się systemy prawne współczesnej Europy. Zarówno w prawie rzymskim, jak i w prawie żydowskim były domniemanie niewinności oraz prawo do bezstronnego sądu.
Skoro w czasach Chrystusa istniały dwa bardzo nowoczesne systemy prawne, które dawały człowiekowi prawo do sprawiedliwego sądu, to dlaczego Jezus został skazany na śmierć w aż takich męczarniach?
Należy pamiętać, że śmierć przez ukrzyżowanie była dosyć typową rzymską karą przewidzianą dla niewolników, notorycznych przestępców i buntowników politycznych, którzy podważali autorytet Rzymu. Poncjusz Piłat był znany z tego, że surowo karał, bo jego rządy w Judei przypadły na czas dużego napięcia społecznego i powstańczych nastrojów.
Ale przecież Jezus był niewinny.
Dlatego zawsze wskazuję, że był to proces pokazowy i polityczny, w którym naruszone zostały praktycznie wszystkie standardy prawidłowego postępowania. W procesie Jezusa nagminnie łamane były zarówno procedury i prawo żydowskie, jak i prawo rzymskie. Jezus był niewygodny dla Żydów, bo Jego nauczanie burzyło ówczesny system społeczno-religijny. Z jednej strony mówił, by oddać cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga, ale z drugiej – wprowadzał zupełnie nową jakość nauczania moralnego. Dziś nazwalibyśmy takie postępowanie trochę rewolucyjnym, bo przecież On mocno krytykował elity religijno-polityczne ówczesnego Izraela i tworzył zupełnie nowe normy postępowania. Jego nauczanie trafiało na podatny grunt, odpowiadało na tęsknotę ludzi żyjących w rygorystycznym i skostniałym społeczeństwie rzymskiej prowincji. Krytykował lichwę, niektóre puste praktyki religijne, mówił o wolności i miłości do każdego człowieka, rozmawiał z Samarytanami, kobietami lekkich obyczajów i trędowatymi. Jego nauczanie było rewolucyjne dla ówczesnego świata, a więc ci, którzy byli beneficjentami i mieli wysoką pozycję w tym świecie, poczuli się zagrożeni. Nauczanie Jezusa stało się popularne, gromadziło wielkie tłumy ludzi, co wywoływało strach wśród żydowskich elit. Fenomen Jezusa polega na tym, że nie używał siły – nie miał wojska ani żadnej po ludzku realnej siły – a stał się wrogiem publicznym numer jeden.
Czy proces przed Sanhedrynem nosi jakiekolwiek znamiona uczciwego sądu?
Rozprawa przed Sanhedrynem była pierwszą rozprawą procesu karnego, w trakcie którego złamane zostały prawie wszystkie prawa Oskarżonego. W okresie świątecznym i w nocy nie można było nikogo sądzić, a czas między rozprawami powinien wynosić przynajmniej jeden dzień. Złamano więc dwa zakazy, bo czas między rozprawami wyniósł tylko kilka godzin. Proces był więc przeprowadzony pod z góry ustaloną tezę, zeznania świadków były sprzeczne, a sędzia zamiast stanąć w obronie Oskarżonego, sam stał się oskarżycielem. Co więcej – wszyscy z ponad 70-osobowego Sanhedrynu głosowali jednogłośnie za skazaniem na śmierć Jezusa. Jeżeli sąd jednogłośnie skazuje kogoś na śmierć, to oskarżony powinien być uniewinniony, ponieważ prawo żydowskie uznawało, że skoro aż tyle osób ma takie samo zdanie, to jest podejrzenie zmowy albo debata w czasie procesu została źle przeprowadzona.
Skoro Żydzi pojmali i skazali Jezusa, to po co była jeszcze rozprawa przed Trybunałem Rzymskim?
Według wielu źródeł, Sanhedryn nie mógł sam skazywać za najcięższe przestępstwa i wykonywać kary śmierci. Takie prawo miała tylko rzymska władza okupacyjna, a więc Żydzi potrzebowali przynajmniej zatwierdzenia tego wyroku przez Poncjusza Piłata.
Czy proces przed Piłatem można nazwać sądem drugiej instancji?
Sanhedryn był żydowskim sądem najwyższym, ale najcięższe przestępstwa trafiały do instancji odwoławczej, którą był właśnie rzymski trybunał. Co ciekawe, przed Piłatem zmieniono zarzuty z bluźnierstwa na przestępstwa, które pasowały do procesu karnego w świetle prawa rzymskiego. Próbowano więc przedstawić Jezusa jako buntownika politycznego, który ogłosił się „Królem żydowskim” oraz podburzał naród. Chciano udowodnić, że Chrystus, uznając się za króla, popełnił crimen laesae maiestatis – zbrodnię obrazy majestatu, która była uznawana za zbrodnię przeciwko państwu.
Po pierwszym przesłuchaniu Piłat stwierdził, że nie znajduje w Jezusie winy. Dlaczego proces się nie skończył?
Trzeba pamiętać, że lokalne elity zasiadające w Sanhedrynie uwzięły się na Jezusa, a Piłat nie chciał zaostrzać konfliktu między Rzymianami a Żydami. Mimo to Piłat próbował jakoś uciec od odpowiedzialności za śmierć niewinnego człowieka. Polecił przecież Żydom, by poszli ze swoim Oskarżonym do Heroda Antypasa – podobnie jak dziś sądy odsyłają często sprawę do prokuratury, by uzupełniła postępowanie dowodowe.
Choć arcykapłani przed Herodem Antypasem gorliwie oskarżali Jezusa, to jednak nic im z tego nie wyszło. Herod jedynie wyśmiał oskarżycieli Jezusa i kazał im wszystkim wracać z powrotem do Piłata.
Najpierw trzeba jasno wskazać, że Jezus został uniewinniony przez dwie wyższe instancje – zarówno przez Piłata, jak i przez Heroda. Piłat kolejny raz mówi, że Jezus nie jest winny, że ani on, ani Herod nie widzą w nim wystarczającej winy, by skazać go na śmierć. Proponuje więc, że nakaże wychłostać Jezusa i Go uwolni. Żydzi na to też nie chcą się zgodzić. Przedstawiciel Rzymu stosuje więc fortel związany z tradycją paschalną, by z okazji świąt ułaskawić jednego skazanego. Daje do wyboru pospolitego mordercę Barabasza i Jezusa. Spodziewał się bowiem, że zgromadzony tłum będzie wolał uwolnić Jezusa, bo będzie się bał Barabasza. Wbrew jego przewidywaniom, lud nadal domagał się ukrzyżowania Jezusa i wypuszczenia na wolność Barabasza. Można domniemywać, że w tym tłumie także byli spiskowcy i opłaceni podżegacze, którzy nawoływali do ukrzyżowania Chrystusa. W świetle dostępnych informacji sprawa Jezusa wygląda jak starannie zaplanowana operacja, która z prawem i uczciwym postępowaniem sądowym nie miała zbyt wiele wspólnego. Cały system ówczesnego wymiaru sprawiedliwości uległ szantażowi elit i presji tłumu.
Piłat był bardzo doświadczonym urzędnikiem. Dlaczego dał się złamać i skazał na śmierć niewinnego Człowieka?
Historycy wskazują, że Żydzi regularnie donosili do Rzymu na prefekta Judei. Były przypadki, że po tych donosach Rzym interweniował i zmieniał wcześniejsze decyzje Piłata. Tym razem Żydzi też stosowali groźby i szantaż, mówiąc: „Jeżeli Go uwolnisz, nie jesteś przyjacielem cezara. Każdy, kto się czyni królem, sprzeciwia się cezarowi”. Co ciekawe, Żydzi, którzy bardzo nie lubili Rzymian i ich okupacji, tym razem mówili, że „poza cezarem nie ma króla”. Próbowali więc dowieść, że oni są lepszymi poddanymi cesarza niż samo Piłat.
Czy wtedy Piłat się wystraszył?
Prawdopodobnie tak, ale gdy dalsza obrona Jezusa okazała się niemożliwa, to chciał uciec od moralnej odpowiedzialności za Jego śmierć. Dokonał symbolicznego gestu umycia rąk, wskazując, że za tę sprawę odpowiedzialni są uparci Żydzi. Nie zmienia to jednak faktu, że Piłat – jako przedstawiciel imperium, który miał stać na straży prawa rzymskiego – skazał Jezusa z pełną świadomością, że śmierć poniesie niewinny Człowiek. To była klęska wymiaru sprawiedliwości, a zarazem zwycięstwo spisku elit żydowskich oraz tłumu. Każdą sprawę powinien badać bezstronny sędzia, odporny na zewnętrzne naciski i oczekiwania tłumu.
A co by było, gdyby Piłat uniewinnił Jezusa?
Może spiskowcy wywołaliby zamieszki. Jeśli doszłoby do zamieszek i zwykłego linczu na Jezusie, to Piłat byłby w jeszcze gorszej sytuacji. Widział przecież, że cała arystokracja żydowska i zgromadzony lud domagają się śmierci Jezusa, a on był odpowiedzialny przede wszystkim za utrzymanie spokoju w prowincji, a więc za powstrzymywanie buntów i zbrojnych powstań. Z tej perspektywy skazanie Jezusa było dla niego trudnym, ale najbezpieczniejszym rozwiązaniem. Można powiedzieć, że wydał wyrok śmierci na Jezusa dla „świętego spokoju”.
Po co Rzymianie stosowali tak okrutne kary jak ukrzyżowanie?
Bardziej humanitarne kary śmierci były przewidziane dla obywateli Rzymu. Dla innych kara śmierci oznaczała ukrzyżowanie albo spalenie żywcem. W Judei preferowano krzyżowanie jako najbardziej spektakularny wymiar kary, a przecież Jezus formalnie został skazany z powodów politycznych, jako uzurpator władzy.
Czy te tortury miały jakiś specjalny cel?
Krzyżowanie było karą hańbiącą (supplicium servile). Jej celem było nie tylko pozbawienie życia, ale także publiczne upokorzenie, maksymalne cierpienie, które miało odstraszające działanie dla innych.
Droga krzyżowa miała więc specjalne znaczenie w rzymskim prawie karnym.
Taka była ówczesna pedagogika prawa karnego. Lud był specjalnie dopuszczany do skazańca, by towarzyszyć mu w trakcie chłosty, drogi na Golgotę i śmierci na krzyżu w ramach tzw. prewencji generalnej prawa karnego. Rzymianie w ten sposób chcieli przekonać swoich poddanych, żeby nikomu do głowy nie przyszło robić takich rzeczy jak skazaniec. W tym przypadku chodziło o to, by nikt nie ważył się naśladować Jezusa.
W pierwszych godzinach wydawało się, że Żydzi dopięli swego, bo udało się zabić Jezusa. Rzymianie z rozmachem przestrzegli innych, by nikt nie ważył się Go naśladować, a większość Apostołów w popłochu uciekła. Czy wygrali?
Tylko pozornie, ale tu już przechodzimy na wymiar pozaprawny – religijny, który również ma mocne podstawy w źródłach historycznych. Można wierzyć lub nie w zmartwychwstanie Jezusa, ale faktem jest, że Jego uczniowie nie dali się zastraszyć. Poszli śladami Jezusa, by dalej nauczać, i każdy z nich – poza Janem – poniósł śmierć męczeńską w różnych częściach świata. Po ludzku taki nagły przypływ odwagi trudno wytłumaczyć. Spiskowcy, którym po wielu trudach udało się „załatwić problem Jezusa” , w końcowym rozrachunku ponieśli klęskę.
Pan Profesor prowadzi również praktykę adwokacką w sprawach karnych. Czy chciałby Pan bronić Jezusa?
(Hmm)... Trudne i zaskakujące pytanie. Jeśli wiedziałbym, że sąd będzie normalny i sprawiedliwy, a mój Klient będzie słuchał moich rad, to z chęcią bym Go wybronił. Przede wszystkim udowodniłbym nielegalność całego postępowania w ówczesnym systemie prawnym i bezsensowność stawianych zarzutów.
Ale Klient nie chciał się bronić, a sąd był ustawiony i zastraszony. Z punktu widzenia adwokata Jezus byłby chyba bardzo trudnym klientem?
Tak. Bo skoro Klient słucha tylko woli Ojca i ma zupełnie inne plany niż udowodnienie swojej niewinności, to nawet najlepszy adwokat niewiele pomoże. Zgadzam się, że sprawa Jezusa jest najważniejszą rozprawą w historii świata – z ustawionym i zastraszonym sądem oraz bardzo „trudnym” Klientem w roli oskarżonego.
