Pytanie o to, dlaczego katolicy – i szerzej: chrześcijanie – nie zdominowali religijnie Azji, wraca regularnie w refleksjach historycznych, zwłaszcza gdy zestawi się ten kontynent z Ameryką Południową, gdzie w ciągu zaledwie kilkudziesięciu lat doszło do masowej chrystianizacji.
Wbrew potocznym wyobrażeniom, chrześcijaństwo nie było w Azji zjawiskiem nowożytnym. Istnieją zarówno tradycyjne, jak i historyczne świadectwa jego obecności już w starożytności. Dość powiedzieć, że sama misja Zbawiciela zaczęła się właśnie na tym kontynencie. Tam też skupiła swoje wysiłki ewangelizacyjne większość Apostołów, czego efektem była chrystianizacja znacznych obszarów Azji Mniejszej i Syrii. Można wręcz stwierdzić, że to na tych terenach, stanowiących część Imperium Rzymskiego, nauki Chrystusowe trafiły na podatny grunt. Problem pojawił się w przypadku terenów położonych bardziej na wschód.
Kluczowym tekstem mówiącym o początku ewangelizacji Azji właściwej są apokryficzne Dzieje Tomasza, opisujące domniemaną wyprawę Apostoła. W czasie gdy Piotr i Paweł skierowali się ku światu zachodniemu, on ruszył na wschód, przez Persję do Indii. Tekst ten, choć problematyczny pod względem geografii i teologii, zawiera jednak elementy potwierdzone historycznie. Ponadto ok. 190 r. chrześcijanin Pantenos udał się do Indii i odkrył tam dobrze prosperujące wspólnoty chrześcijańskie, przypisujące swoje początki św. Tomaszowi. Niektóre z nich istnieją do dzisiaj i wskazują nawet domniemane miejsce pochówku Apostoła. Wynika stąd, że chrześcijaństwo w południowej Azji nie było importem kolonialnym – istniało tam na długo przed epoką europejskiej ekspansji.
Persja i Indie
Pełna treść tego artykułu
w wersji drukowanej (zamów telefonicznie 34 369 43 51 lub mailowo kolportaz@niedziela.pl)
lub zamów e-wydanie.
